Widzew ma nową „dziewiątkę”. Klub z Łodzi oficjalnie ogłosił transfer reprezentanta Polski Karola Świderskiego. Juliusz Sipika nie spodziewa się niewypału, choć uważa, że 29-latek nie powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat liczby zdobytych bramek. – Obawiam się, że z ocenami będzie trochę jak w przypadku Fornalczyka – powiedział w programie „Widzew Widzewa”.
Transfer Karola Świderskiego do Widzewa to bez wątpienia jedno z najgłośniejszych wydarzeń tego okna transferowego. 29-letni napastnik, który ma na koncie 51 występów w reprezentacji Polski, zdecydował się wrócić do Ekstraklasy po ponad sześciu latach spędzonych za granicą.
W tym czasie występował w PAOK-u Saloniki, Charlotte FC, Hellasie Verona oraz Panathinaikosie, zdobywając cenne doświadczenie w różnych ligach.
Na ten moment wszystko wskazuje na to, że Świderski stworzy duet napastników z Sebastianem Bergierem, a obaj będą odpowiadać za zdobywanie bramek. Piłkarz pochodzący z Rawicza nigdy nie był jednak typowym snajperem. W swoim najlepszym sezonie ligowym zdobył 12 goli. Znany jest przede wszystkim z ogromnej pracowitości, zaangażowania i umiejętności tworzenia sytuacji kolegom z drużyny. W Widzewie może pełnić bardzo podobną rolę.
– Nie sądzę, żeby Świderski okazał się niewypałem. Spodziewam się, że od razu wskoczy do podstawowego składu i pokaże swoją jakość już od pierwszego meczu. Obawiam się jednak, że będzie oceniany podobnie jak Fornalczyk – ludzie skupią się wyłącznie na liczbach, zamiast docenić jego wkład w grę zespołu. Jeśli, nie daj Boże, nie strzeli 20 goli w sezonie, od razu pojawią się głosy, że to rozczarowanie. A przecież on nigdy nie był napastnikiem, który seryjnie zdobywał bramki. Nie przypominam sobie nawet, żeby kiedykolwiek zdobył 15 goli w jednym sezonie ligowym – powiedział Juliusz Sipika w programie „Widzew Widzewa”.
– To nie jest klasyczny snajper walczący o koronę króla strzelców, ale to bardzo wartościowe wzmocnienie – dodał Bartłomiej Stańdo.
