Przed nadchodzącym sezonem Widzew Łódź skupił się na wzmocnieniu kadry. Wśród zawodników, którzy opuścili zespół, znalazł się Bartłomiej Pawłowski, wieloletni piłkarz klubu z al. Piłsudskiego, który przeniósł się do Arki Gdynia. W rozmowie z Weszło.com doświadczony zawodnik przyznał, że jeszcze niedawno nie wyobrażał sobie odejścia.
Po nieudanym sezonie 2025/2026 czterokrotni mistrzowie Polski musieli przebudować drużynę. Stało się jasne, że z dotychczasowym składem walka o najwyższe cele w Ekstraklasie nie będzie łatwa.
Widzew pożegnał kilku piłkarzy, a jednym z nich był właśnie Bartłomiej Pawłowski, który przez znaczną część swojej kariery reprezentował łódzki klub.
Po wypożyczeniu do Málagi, rok po debiucie w Widzewie w 2014 roku, definitywnie przeniósł się do Lechii Gdańsk. Do Łodzi wrócił w 2022 roku i występował na stadionie przy al. Piłsudskiego do końca poprzedniego sezonu.
Przez ten czas bardzo zżył się zarówno z drużyną, jak i z kibicami. W rozmowie z Weszło.com przyznał nawet, że wyobrażał sobie zakończenie kariery właśnie w czerwono-biało-czerwonych barwach.
– Kiedyś myślałem, że zakończę karierę w Widzewie. Z żalem odchodzę. Czuję się mocny, a pod względem fizycznym prezentowałem się bardzo dobrze, ale klub jest teraz niezwykle ambitny. Widzew może rywalizować z każdym zespołem w Polsce i wieloma za granicą – powiedział. – Klub postawił na szybkie sprowadzenie nowych zawodników. Można było poczekać i dać wrócić po kontuzjach, tak jak zrobiono to z Imazem w Jagiellonii, Ishakiem w Lechu czy Ivim w Rakowie – dodał.
Ze słów Pawłowskiego jasno wynika, że nie tak wyobrażał sobie pożegnanie z Widzewem. Ten etap ma jednak już za sobą. Niewykluczone, że 33-latek jeszcze kiedyś wróci na stadion przy al. Piłsudskiego. Najpierw musi jednak pomóc Arce Gdynia jak najszybciej wrócić do Ekstraklasy.
