Widzew Łódź zmierzy się o godzinie 20:15 ze Śląskiem Wrocław. Drużyna Aleksandara Vukovicia będzie chciała odnieść drugie zwycięstwo z rzędu w tym sezonie. Plany mogą jednak pokrzyżować problemy zdrowotne kolejnego zawodnika. Paulinho dołączył bowiem do kontuzjowanego Giannisa Papanikolaou.
Transfer Paulinho miał być jednym ze wzmocnień zespołu, ale nowy zawodnik zmaga się obecnie z problemem mięśniowym. Jego nieobecność dodatkowo komplikuje sytuację Vukovicia przed ważnym spotkaniem ze Śląskiem.
Czterokrotny mistrz Polski rozpoczął sezon z nadzieją na znacznie lepsze wyniki niż w poprzednich rozgrywkach. Widzew w ubiegłym sezonie do końca musiał walczyć o utrzymanie, dlatego oczekiwania wobec drużyny były zdecydowanie większe.
Po czterech kolejkach łodzianie mają na koncie zaledwie pięć punktów. Jedyny triumf odnieśli przeciwko Jagiellonii Białystok, jednak zwycięstwo nad zespołem Adriana Siemieńca nie rozwiązało problemów, z którymi mierzy się drużyna Vukovicia.
Pozycja serbskiego szkoleniowca zaczyna być coraz bardziej niepewna. Spotkanie ze Śląskiem jest więc dla niego szansą na uspokojenie sytuacji i zdobycie niezwykle potrzebnych punktów.
Problem w tym, że Vuković ponownie nie będzie miał do dyspozycji wszystkich swoich zawodników. Tuż przed pierwszym gwizdkiem Widzew poinformował o absencji zarówno Papanikolaou, jak i Paulinho.
Klub przekazał, że Paulinho nie zagra z powodu urazu mięśniowego. Z kolei Giannis Papanikolaou nadal trenuje indywidualnie i nie jest jeszcze gotowy do powrotu do pełnych zajęć z zespołem.
Kolejne problemy zdrowotne pojawiają się w momencie, gdy Widzew szczególnie potrzebuje stabilizacji i regularnych wyników. Przed Vukoviciem stoi zatem trudne zadanie, ponieważ będzie musiał odpowiednio zestawić skład pomimo kolejnych osłabień.
Wiadomo również, że w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław opaskę kapitańską założy Bartłomiej Drągowski. Bramkarz poprowadzi zespół w walce o kolejne zwycięstwo, które mogłoby nie tylko poprawić sytuację Widzewa w tabeli, ale również zmniejszyć presję ciążącą obecnie na trenerze.
