Przygoda Filipa Stojilkovicia z PKO BP Ekstraklasą nie trwała długo, ale w tym czasie napastnik zdążył zrobić wokół siebie sporo szumu. Szwajcar szybko stał się jednym z najważniejszych zawodników Cracovii, a jego dobre występy sprawiły, że zainteresowanie jego osobą zaczęło rosnąć.
Stojilović nie potrzebował wiele czasu, aby przekonać do siebie kibiców i sztab szkoleniowy krakowskiego zespołu. Jego skuteczność oraz sposób poruszania się w polu karnym sprawiały, że był postrzegany jako jeden z ciekawszych napastników występujących w lidze.
Dobre występy w Polsce otworzyły mu drogę do kolejnego etapu kariery. Zawodnik zdecydował się na transfer do Włoch, który miał być dla niego dużą szansą na rozwój i potwierdzenie swoich możliwości na mocniejszym poziomie.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Stojilović nie potrafił nawiązać do formy prezentowanej podczas gry w Cracovii. Jego pobyt we Włoszech szybko zaczął przynosić więcej rozczarowań niż powodów do optymizmu.
Największym problemem była skuteczność. Napastnik, który wcześniej potrafił regularnie trafiać do siatki, we Włoszech nie zdołał zdobyć ani jednej bramki. To szczególnie bolesne w kontekście kwoty, jaką zdecydowano się za niego zapłacić.
Transfer opiewający na około trzy miliony euro wiązał się z dużymi oczekiwaniami. Inwestycja miała przynieść klubowi wartościowego zawodnika ofensywnego, jednak Stojilović nie spełnił pokładanych w nim nadziei.
Ostatecznie jego włoska przygoda zakończyła się szybciej, niż można było zakładać. Klub zdecydował się rozstać z zawodnikiem, który nie zdołał wykorzystać otrzymanej szansy i pozostawił po sobie spory niedosyt.
Historia Stojilkovicia pokazuje, jak nieprzewidywalny potrafi być świat futbolu. Jeszcze niedawno był wyróżniającą się postacią Ekstraklasy i zawodnikiem, którego kariera nabierała rozpędu. Po transferze za kilka milionów euro znalazł się jednak w sytuacji, w której musiał szukać nowego miejsca.
Dla napastnika najważniejszym zadaniem będzie teraz odbudowanie swojej pozycji i odzyskanie skuteczności, którą prezentował w Polsce. Jeśli uda mu się wrócić do odpowiedniej dyspozycji, wciąż może jeszcze odwrócić losy swojej kariery.
Transfer z Cracovii miał być dla niego kolejnym krokiem naprzód, lecz zamiast przełomu przyniósł trudny okres. Zero bramek i szybkie rozstanie z włoskim klubem sprawiły, że historia Stojilkovicia stała się przykładem tego, jak duża może być różnica między udanym pobytem w Ekstraklasie a próbą podboju zagranicznego futbolu.
