Łukasz Masłowski wyraził poważne obawy dotyczące obecnej sytuacji Widzewa Łódź. Szef pionu sportowego przyznał, że niektóre wnioski płynące z analizy sytuacji klubu powinny być potraktowane jako sygnał ostrzegawczy. Jego zdaniem Widzew wcześniej funkcjonował według modelu, który nie przyniósł oczekiwanych rezultatów, dlatego potrzebne jest inne podejście.
Masłowski podkreślił, że decyzja Roberta Dobrzyckiego o zatrudnieniu go w Widzewie pokazuje chęć budowania klubu według nieco innych zasad. Według niego wcześniejsza strategia nie przyniosła zamierzonych efektów, co przełożyło się również na trudności podczas ostatniego okna transferowego oraz w całym okresie poprzedzającym jego przyjście.
Jak zaznaczył dyrektor sportowy, znaczną część pracy w klubie stanowiło uporządkowanie struktur oraz procesów, które wcześniej nie funkcjonowały w odpowiedni sposób. Masłowski uważa, że Widzew nie może budować swojej przyszłości wyłącznie na ambitnych wydatkach. Konieczne jest stworzenie przemyślanego i stabilnego modelu działania.
Jednym z największych powodów do niepokoju jest, jego zdaniem, uzależnienie klubu od finansowego wsparcia właściciela. Masłowski ostrzegł, że w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń lub błędnych decyzji sytuacja Widzewa mogłaby stać się bardzo trudna, gdyby zabrakło dodatkowego wsparcia ze strony Dobrzyckiego.
Szef pionu sportowego zwrócił uwagę, że tak duża zależność od jednej osoby stanowi poważne ryzyko dla przyszłości klubu. Jednocześnie zaznaczył, że trudno wyobrazić sobie kolejną odbudowę Widzewa od niższych lig. Choć obecna sytuacja finansowa klubu jest zabezpieczona dzięki właścicielowi, Masłowski uważa, że obrany kierunek powinien zostać skorygowany.
Właśnie dlatego Widzew zachowuje ostrożność na rynku transferowym. Masłowski wyjaśnił, że nie wynika to ze strachu, lecz z odpowiedzialności finansowej. Każda decyzja dotycząca pieniędzy właściciela musi być dokładnie przeanalizowana, ponieważ błędy w tym obszarze mogą mieć poważne konsekwencje dla przyszłości klubu.
Dane z raportu „Finansowa Ekstraklasa” za sezon 2025/26 pokazują skalę problemu. Widzew Łódź zanotował w tym okresie stratę netto przekraczającą 90 milionów złotych. Po pojawieniu się Roberta Dobrzyckiego wydatki klubu znacząco wzrosły. Na transfery przeznaczono blisko 100 milionów złotych, natomiast wynagrodzenia pierwszego zespołu wyniosły 68,3 miliona złotych.
Po uwzględnieniu pozostałych kosztów oraz amortyzacji wydatki przekroczyły 101 milionów złotych. Przychody Widzewa wyniosły natomiast około 67,3 miliona złotych. W efekcie wskaźnik wynagrodzeń w stosunku do przychodów osiągnął poziom około 150 procent, co było najwyższym wynikiem w lidze.
Sytuację klubu znacząco zmieniło zaangażowanie finansowe Roberta Dobrzyckiego. Jego dokapitalizowanie w wysokości 143,6 miliona złotych odegrało istotną rolę w finansowaniu całego projektu. Jednocześnie przedstawione dane pokazują, jak mocno Widzew jest obecnie uzależniony od swojego właściciela i jak trudno byłoby klubowi samodzielnie pokrywać wszystkie wydatki.
Masłowski, który oficjalnie rozpoczął pracę w Widzewie w sierpniu, doskonale znał wcześniejsze problemy klubu. W programie „Sport po łódzku” przyznał, że wyniki raportu „Finansowej Ekstraklasy” są dla niego powodem do poważnego niepokoju. Jego przesłanie jest jasne: Widzew musi dążyć do większej stabilności finansowej i nie może w przyszłości opierać całego projektu wyłącznie na wsparciu jednej osoby.
