Łukasz Masłowski zdradził więcej szczegółów dotyczących zainteresowania Widzewa Łódź Efthymiosem Koulourisem. Szef pionu sportowego łódzkiego klubu wyjaśnił również, dlaczego ostatecznie nie zdecydowano się na sprowadzenie doświadczonego napastnika.
Jak tłumaczył Masłowski, jednym z najważniejszych czynników była taktyka zespołu. Sztab szkoleniowy zakładał grę z jednym napastnikiem, a Widzew miał już w kadrze Jakuba Świderskiego i Adriana Bergiera. Sprowadzenie kolejnego zawodnika do rywalizacji o jedno miejsce oznaczałoby więc ograniczone możliwości regularnej gry.
Na kanale Rozmowy Tylko Sportowe Masłowski podkreślił również, że klub musi odpowiedzialnie zarządzać swoim budżetem. Widzew nie chciał przeznaczać dużych pieniędzy na zawodnika, którego szanse na częste występy byłyby stosunkowo niewielkie.
Koulouris znajdował się jednak w szczególnej sytuacji. Grecki napastnik miał za sobą znakomity sezon 2024/25 w Ekstraklasie, podczas którego zdobył aż 28 bramek. Jego skuteczność sprawiła, że zainteresowanie jego usługami było bardzo duże.
Po zakończeniu tamtego sezonu 30-latek zdecydował się na transfer do Arabii Saudyjskiej. Pobyt w Al-Ula pozwolił mu w krótkim czasie zarobić znaczące pieniądze, jednak jego przygoda na Bliskim Wschodzie nie trwała długo.
Koulouris szybko zaczął myśleć o powrocie do europejskiej piłki. Napastnik bardzo dobrze wspominał wcześniejszy pobyt w Polsce, dlatego możliwość ponownego występowania w Ekstraklasie była dla niego interesującą opcją.
Grekiem zainteresowało się kilka polskich klubów. Wśród nich wymieniano między innymi Pogoń Szczecin oraz Widzew Łódź. Ostatecznie to jednak Wieczysta Kraków zdołała przekonać do siebie doświadczonego snajpera i doprowadziła do jego transferu.
Widzew również poszukiwał tego lata nowego napastnika i w pewnym momencie analizował możliwość sprowadzenia Koulourisa. Masłowski wyjaśnił jednak, że przy obecnych założeniach taktycznych oraz strukturze kadry taki ruch nie byłby rozsądnym rozwiązaniem.
Władze Widzewa zdecydowały więc, że lepiej pozostać przy wcześniej określonych ramach finansowych, zamiast inwestować duże środki w trzeciego napastnika. Masłowski zaznaczył, że przy ograniczonym budżecie każdy transfer musi być dokładnie przemyślany, zwłaszcza jeśli zawodnik nie ma gwarancji regularnych występów.
