Przyjście Łukasza Masłowskiego do Widzewa Łódź miało oznaczać początek nowego etapu w polityce transferowej klubu. Były dyrektor sportowy Jagiellonii Białystok wyrobił sobie bardzo dobrą opinię dzięki umiejętności wyszukiwania ciekawych zawodników i budowania konkurencyjnych zespołów bez konieczności wydawania ogromnych pieniędzy. Jedna z jego ostatnich decyzji kadrowych już jednak budzi poważne wątpliwości.
Paulinho Bóia zdążył zadebiutować w barwach Widzewa, ale jego występ szybko został przerwany przez kontuzję. Brazylijczyk do tej pory nie wrócił do pełnej dyspozycji, przez co łódzki klub wciąż czeka na zawodnika, który miał wnieść istotną jakość do drużyny.
Masłowski nie ukrywa swojego rozczarowania całą sytuacją. Dyrektor sportowy Widzewa przyznał niedawno, że 28-letni skrzydłowy pojawił się w Łodzi w niezadowalającej formie fizycznej.
– No Paulinho jest tutaj ewidentnie dużym rozczarowaniem. Jestem bardzo rozczarowany tym, co się z nim dzieje. Może nie personalnie, ale po prostu był jednym z zawodników, którzy przyjechali najmniej przygotowani. I to jest prawda, tutaj trzeba sobie w ogródek kamyczek wrzucić – powiedział.
Okoliczności transferu Brazylijczyka są szczególnie zastanawiające, ponieważ trudno pogodzić tę decyzję z oczekiwaniami, jakie wiązano z zatrudnieniem Masłowskiego. Dyrektor sportowy zdecydował się sprowadzić 28-latka, który w trakcie swojej kariery miał problemy z regularnym rozgrywaniem pełnych sezonów. Jednym z niewielu pozytywnych okresów w jego ostatnich latach była poprzednia kampania spędzona w barwach CD Nacional.
Nic więc dziwnego, że wśród kibiców Widzewa zaczyna pojawiać się coraz większe rozczarowanie. Masłowski przychodził do Łodzi z bardzo dobrą reputacją, którą zbudował podczas pracy w Jagiellonii Białystok. W stolicy Podlasia udowodnił, że potrafi wyszukiwać nieoczywistych zawodników i stworzyć zespół zdolny do walki o mistrzostwo Polski bez konieczności ponoszenia ogromnych wydatków.
Po przejęciu Widzewa przez Roberta Dobrzyckiego klub zaczął przeznaczać znacznie większe środki na wzmocnienia. Niektórym piłkarzom zaoferowano bardzo wysokie wynagrodzenia. Masłowski miał wprowadzić do tego procesu więcej rozsądku i zadbać o to, aby wydawane pieniądze rzeczywiście przekładały się na jakość sportową.
Na razie jednak trudno wskazać wiele pozytywów związanych z zawodnikami sprowadzonymi w ramach nowej polityki transferowej. Szczególnie dużo zastrzeżeń pojawia się w przypadku Paulinho Bóii, który coraz bardziej zasługuje na miano jednego z największych transferowych niewypałów Widzewa.
Zatrudnienie Łukasza Masłowskiego miało zagwarantować klubowi przemyślane ruchy transferowe i skuteczniejsze budowanie kadry. Tymczasem sytuacja Brazylijczyka pokazuje, że nawet osoby cieszące się dobrą opinią w środowisku piłkarskim mogą popełniać kosztowne błędy. Teraz pozostaje pytanie, czy Paulinho zdoła jeszcze przekonać do siebie kibiców i udowodnić, że jego sprowadzenie do Łodzi miało sens.
