Widzew Łódź przystępował do poprzedniego sezonu z ogromnymi ambicjami, licząc na rozpoczęcie nowego, udanego etapu w historii klubu. Czterokrotni mistrzowie Polski przeprowadzili kilka kosztownych transferów podczas dwóch okienek, inwestując spore pieniądze w przebudowę drużyny. Mimo znaczących wydatków wyniki osiągane na boisku okazały się jednak zdecydowanie poniżej oczekiwań.
Przed rozpoczęciem obecnej kampanii łódzki klub przyjął nieco bardziej ostrożną strategię transferową i nie wydawał już tak dużych pieniędzy jak wcześniej. Mimo to Widzew dokonał kilku interesujących ruchów, koncentrując się przede wszystkim na wzmocnieniu formacji ofensywnej.
Nie wszystkie decyzje okazały się jednak trafione. Część nowych zawodników nie spełniła pokładanych w nich nadziei, co wywołało pytania dotyczące jakości letniej rekrutacji. Szczególnie dużo zastrzeżeń można mieć do wzmocnień ofensywnych, które jak dotąd nie przynoszą oczekiwanych efektów.
Transfery Widzewa Łódź zostały ostatnio przeanalizowane przez Tomasza Włodarczyka z portalu Seksyki.pl w programie „Program Piłkarski”. Dziennikarz nie ukrywał rozczarowania niektórymi decyzjami klubu i zwrócił uwagę na problemy związane z nowymi zawodnikami.
Jednym z piłkarzy, których szczególnie wyróżnił, był Paulinho. Brazylijczyk trafił do Widzewa z Portugalii, gdzie zbliżał się koniec jego kontraktu. Problem polegał jednak na tym, że zawodnik nie przepracował odpowiednio okresu przygotowawczego. Po przyjeździe do Łodzi regularnie zmaga się z kontuzjami, przez co nie może na dobre zadomowić się w zespole.
Włodarczyk zwrócił również uwagę na dorobek Malesa i Stipe Biuka. Obaj zawodnicy mają na koncie zaledwie po jednej asyście. Biorąc pod uwagę oczekiwania związane z ich transferami, trudno uznać takie statystyki za zadowalające.
– Mieli zagwarantować coś ekstra i podnieść jakość zespołu. Tylko czy rzeczywiście to robią? Moim zdaniem nie – zasugerował dziennikarz, oceniając letnie wzmocnienia Widzewa.
Najbardziej wymowna była jednak jego uwaga dotycząca Ángela Baeny. Hiszpański skrzydłowy nie jest już zawodnikiem łódzkiego klubu, a mimo to Włodarczyk uważa, że to właśnie on byłby obecnie najlepszym skrzydłowym Widzewa. Taka opinia doskonale pokazuje, jak wiele zastrzeżeń można mieć do nowych piłkarzy sprowadzonych na tę pozycję.
Widzew zainwestował spore środki w budowę mocniejszej drużyny, ale najnowsze decyzje transferowe nie przynoszą na razie oczekiwanej poprawy. Problemy w ofensywie sprawiają, że strategia klubu i jakość przeprowadzonych wzmocnień będą prawdopodobnie nadal przedmiotem dyskusji. Kibice czekają przede wszystkim na to, aż nowi zawodnicy zaczną udowadniać swoją wartość na boisku.
