Michał Karbownik jest celem Widzewa Łódź. Jednak względy finansowe sprawiają, że transfer jest wątpliwy. Według Tomasza Włodarczyka z redakcji Meczyki.pl, oczekiwania zawodnika są zbyt wysokie.
Widzew nie chce dokonywać tak dużej płatności. Ale czy Karbownik nie zostanie sprowadzony?
W ciągu roku Widzew Łódź wydał ponad 20 milionów euro na wzmocnienia. Robert Dobrzycki dążył do znacznego podniesienia poziomu drużyny i szybkiego zniwelowania dystansu do czołówki Ekstraklasy. Z perspektywy czasu wygląda na to, że nie udało się zrealizować tego celu, ponieważ klub z Łodzi musiał walczyć do samego końca sezonu o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. W drużynie znajduje się jednak wielu interesujących i utalentowanych zawodników, którzy wciąż mają potencjał, więc przyszłość wygląda obiecująco.
W tym oknie transferowym nie planuje się rewolucji kadrowej w Widzewie. Klub koncentruje się na konkretnych wzmocnieniach w pozycjach, które tego wymagają. Niewątpliwie potrzebny jest nowy, solidny lewy obrońca, który będzie pierwszym wyborem.
Temat pozyskania Michała Karbownika pojawił się kilka dni temu. Mimo że jego pobyt w Herthcie nie zakończył się sukcesem na najwyższym poziomie, miał przyzwoity sezon w Bundeslidze. Jego kontrakt wygasa, co otwiera możliwość letniego transferu.
Ta opcja została rzeczywiście sprawdzona. Według Tomasza Włodarczyka z redakcji Meczyki.pl, Karbownik znajduje się na radarze Widzewa, jednak obecnie szanse na dopięcie transferu są niewielkie. Powodem są wygórowane oczekiwania finansowe zawodnika. Klub nie chce już przepłacać, dlatego na razie nie ma porozumienia.
Michał Karbownik wzbudził zainteresowanie Widzewa Łódź, ale do transferu nie dojdzie przez zbyt wysokie wymagania zawodnika.
Ostateczna decyzja jest jeszcze odległa. Karbownik może zdecydować się na inny klub albo przedłużyć współpracę z Herthą. Widzew prawdopodobnie spróbuje ponownie, ale wiele zależy też od samego zawodnika i jego podejścia do przyszłości.
