Widzew Łódź nie należy do najbardziej aktywnych klubów podczas letniego okna transferowego. Jak dotąd z zespołu odeszło więcej zawodników, niż do niego dołączyło. Klub konsekwentnie przebudowuje kadrę, a kibice wciąż czekają na kolejne wzmocnienia przed startem sezonu.
Na zasadzie transferów definitywnych z Widzewem pożegnali się Dion Gallapeni, Samuel Kozlovský oraz Bartłomiej Pawłowski. Z kolei Maciej Kikolski i Osman Bukari opuścili klub na zasadzie wypożyczeń, co dodatkowo zmniejszyło liczbę dostępnych zawodników w składzie.
Do tej pory Widzew pozyskał jedynie Karola Świderskiego i Mario Garcíę. Choć obaj mają wzmocnić drużynę, działacze nie zakończyli jeszcze działań na rynku transferowym. Jednym z najważniejszych celów pozostaje sprowadzenie nowego skrzydłowego, który wypełni lukę po Osmanie Bukarim.
Jeszcze w środę, 22 lipca, wydawało się, że łodzianie znaleźli odpowiedniego kandydata. Wszystko wskazywało na to, że następcą Bukariego może zostać Marin Šotiček z FC Basel, który był uznawany za główny cel transferowy Widzewa.
21-letni Chorwat trafił do szwajcarskiego klubu dwa lata temu z Lokomotivy Zagrzeb za około 3 miliony euro. Mimo dużych oczekiwań nie zdołał jednak na stałe potwierdzić swojego potencjału i nie odegrał w Bazylei tak znaczącej roli, jak przewidywano.
W barwach FC Basel Šotiček rozegrał 70 spotkań, zdobywając siedem bramek i notując siedem asyst. Choć statystyki pokazują, że potrafił dać drużynie konkretne liczby, nie spełniły one oczekiwań związanych z jego transferem.
Jak informował portal Seksyki.pl, Widzew poważnie rozważał sprowadzenie młodego skrzydłowego, aby zwiększyć siłę ofensywną zespołu. Informacje o możliwym transferze szybko wzbudziły zainteresowanie kibiców i mediów.
Poszukiwania nowego skrzydłowego pozostają jednym z priorytetów Widzewa w obecnym oknie transferowym. Czy Marin Šotiček ostatecznie trafi do Łodzi, okaże się w najbliższym czasie, jednak klub nadal intensywnie pracuje nad wzmocnieniem swojej ofensywy.
