Mateusz Borek przedstawił ciekawą prognozę dotyczącą tego, kto mógłby objąć Widzew Łódź, jeśli klub zdecyduje się rozstać z Aleksandarem Vukoviciem. Doświadczony komentator uważa, że Adrian Siemieniec może stać się poważnym kandydatem, jeśli obecny szkoleniowiec nie spełni oczekiwań władz klubu.
Borek odniósł się do sytuacji Vukovicia i presji, jaka ciąży obecnie na serbskim trenerze. Jednocześnie podkreślił, że darzy szkoleniowca dużym szacunkiem i życzy mu powodzenia. Jego zdaniem Vuković to nie tylko bardzo przyzwoity człowiek, ale również interesujący i inteligentny trener.
„Życzę Vuko wszystkiego najlepszego, bo to bardzo przyzwoity człowiek i ciekawy, inteligentny trener. Myślę, że jeśli wyniki nie będą spełniały oczekiwań Roberta Dobrzyckiego, to zaryzykowałbym stwierdzenie, że zobaczymy Adriana Siemieńca w Łodzi. Nikt nie będzie zmuszał Adriana do pozostania ani blokował jego rozwoju” – powiedział Borek na antenie Kanału Sportowego.
Komentator odniósł się również do finansowego aspektu potencjalnej zmiany na stanowisku trenera. Nawiązał do informacji, według których Siemieniec miałby mieć klauzulę w wysokości miliona euro umożliwiającą mu odejście do zagranicznego klubu. Zdaniem Borka taka kwota nie musiałaby stanowić przeszkody dla Roberta Dobrzyckiego, który dysponuje znacznymi możliwościami finansowymi.
„Jeżeli założymy, że prawdziwa jest informacja o milionie euro klauzuli przy transferze zagranicznym… Czy myślisz, że dla Roberta Dobrzyckiego, który wyrzucił 50 milionów euro i zainwestował 100, byłby to duży problem? Gdyby musiał zapłacić cztery miliony za trenera…” – zastanawiał się Borek.
Następnie przedstawił hipotetyczny scenariusz, w którym Siemieniec przychodzi do Widzewa, osiąga znaczące sukcesy, a następnie otrzymuje atrakcyjną ofertę z innego klubu. W takiej sytuacji, zdaniem Borka, Widzew nie powinien robić trenerowi problemów z odejściem, jeśli wcześniej zrealizowałby najważniejsze cele.
„Trener przyjdzie i powie: ‘Panowie, zrobiłem wszystko, co mogłem. Graliśmy w pucharach. Zdobyłem mistrzostwo. Czuję, że to jest moment, w którym mogę odejść. Zarobię dla was kolejne dwa miliony. Pozwolicie mi odejść?’. Owacja na stojąco, kibice. Nikt nie będzie robił mu problemów” – dodał.
Spekulacje te pojawiają się w momencie, gdy Robert Dobrzycki mocno zaangażował się finansowo w rozwój Widzewa. Wielka przebudowa klubu po jego wejściu nie przyniosła jednak od razu oczekiwanych efektów. Zamiast walki o najwyższe cele łódzki zespół musiał do samego końca sezonu walczyć o utrzymanie w Ekstraklasie.
Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Widzew wzmocnił kadrę kilkoma nowymi zawodnikami, a za pion sportowy odpowiada Łukasz Masłowski. Przy większych możliwościach finansowych i nowych ambicjach oczekiwania wobec zespołu są zdecydowanie wyższe.
Choć klub może oficjalnie unikać deklarowania walki o mistrzostwo Polski czy europejskie puchary, skala przeprowadzonych inwestycji naturalnie zwiększa presję na osiąganie dobrych wyników. Kolejny sezon spędzony w pobliżu strefy spadkowej byłby trudny do zaakceptowania w ramach tak ambitnego projektu.
Dlatego przyszłość Aleksandara Vukovicia może stać się jednym z najważniejszych tematów, jeśli rezultaty nie będą zgodne z oczekiwaniami. Serbski szkoleniowiec musi udowodnić, że Widzew jest w stanie rywalizować znacznie wyżej w tabeli i uniknąć problemów, które towarzyszyły drużynie w poprzednim sezonie.
Jeśli jednak Vuković nie spełni pokładanych w nim nadziei, Adrian Siemieniec może znaleźć się w gronie potencjalnych kandydatów do objęcia zespołu z Łodzi. Na razie są to jedynie przewidywania Mateusza Borka, ale jego słowa z pewnością dodały kolejne nazwisko do dyskusji o przyszłości Widzewa na ławce trenerskiej.
