Mateusz Stolarski rozpoczął pracę w roli trenera Widzewa Łódź od remisu 1:1 na wyjeździe z Legią Warszawa w jednym z najbardziej oczekiwanych spotkań przy Łazienkowskiej.
Stolarski został oficjalnie przedstawiony jako następca Aleksandara Vukovicia w piątkowe popołudnie. Oznaczało to, że nowy szkoleniowiec miał bardzo mało czasu na przygotowanie zespołu do tak wymagającego spotkania. 33-latek przeprowadził z drużyną zaledwie dwa treningi przed meczem w Warszawie.
Mimo trudnych okoliczności Widzew pokazał charakter i potrafił odpowiedzieć na straconą bramkę. Legia wyszła na prowadzenie, jednak łodzianie szybko doprowadzili do wyrównania. Rafał Augustyniak skierował piłkę do własnej bramki, dzięki czemu wynik ponownie stał się remisowy.
Od 21. minuty rezultat nie uległ już zmianie. Widzew z czasem zaczął jednak prezentować bardziej ofensywne podejście i coraz śmielej szukał swoich szans pod bramką gospodarzy.
Łodzianie nie ograniczali się wyłącznie do pilnowania korzystnego rezultatu. W drugiej części spotkania grali odważniej, a ich postawa sugerowała, że mogą powalczyć nawet o pełną pulę.
Dla Stolarskiego był to więc remis, który pozostawił pewien niedosyt. Choć zdobycie punktu na stadionie Legii zawsze ma swoją wartość, nowy trener Widzewa uważał, że jego zespół miał realną szansę na zwycięstwo.
Po końcowym gwizdku szkoleniowiec nie ukrywał swojego rozczarowania. W jego ocenie spotkanie ułożyło się w taki sposób, że Widzew mógł pokusić się o zdobycie trzech punktów.
Jednocześnie był to obiecujący początek pracy młodego trenera. Stolarski miał zaledwie dwa dni na poznanie zespołu i przygotowanie go do trudnego wyjazdu, a mimo to Widzew wywiózł z Warszawy cenny punkt.
Teraz przed 33-latkiem kolejne wyzwania. Remis z Legią może być dobrym fundamentem do dalszej pracy, szczególnie jeśli drużyna będzie w kolejnych meczach prezentowała podobną odwagę w grze ofensywnej.
