Mateusz Stolarski nie krył rozczarowania po piątkowym spotkaniu Widzewa Łódź z Wieczystą Kraków. Łodzianie dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale ostatecznie nie zdołali utrzymać korzystnego wyniku i mecz zakończył się remisem 2:2. Dla nowego szkoleniowca Widzewa był to drugi mecz w roli trenera zespołu.
Pierwsza połowa, zdaniem Stolarskiego, była w wykonaniu jego drużyny całkiem dobra. Szkoleniowiec uważał jednak, że Widzew powinien wykorzystać stworzone okazje i zejść na przerwę z większą przewagą. Zamiast tego gospodarze stracili bramkę po błędzie, przez co wynik ponownie stał się sprawą otwartą.
– W pierwszej połowie nie mieliśmy prawa schodzić bez prowadzenia. Powinniśmy wykorzystać nasze sytuacje i powiększyć przewagę. Niestety, zbyt łatwo straciliśmy bramkę po błędzie i zrobił się remis – ocenił trener Widzewa.
Stolarski pozytywnie rozpoczął również ocenę drugiej części spotkania. Jego zdaniem Widzew miał inicjatywę i dążył do zdobycia kolejnego gola. Szkoleniowiec zwrócił jednak uwagę na bardzo dobrą interwencję Bartłomieja Drągowskiego, który uchronił gospodarzy przed utratą bramki.
Największe zastrzeżenia trener miał do zachowania zespołu po zdobyciu gola na 2:1. Stolarski oczekiwał, że jego podopieczni nadal będą grać o kolejne trafienie, podobnie jak wcześniej po objęciu prowadzenia 1:0. Zamiast tego Widzew zaczął skupiać się na utrzymaniu korzystnego rezultatu, co według szkoleniowca doprowadziło do utraty kontroli nad wydarzeniami na boisku.
– To był nasz najsłabszy fragment meczu. Po bramce na 2:1 oczekiwałem, że drużyna pójdzie po kolejnego gola, tak jak w pierwszej połowie po zdobyciu pierwszej bramki. Miałem wrażenie, że po 2:1 chcieliśmy już tylko zamknąć spotkanie. Przez to straciliśmy kontrolę i Wieczysta wróciła do gry – powiedział Stolarski.
Trener Widzewa nie próbował również ukrywać, że jego drużyna nie zasłużyła na komplet punktów. Choć łodzianie prowadzili dwukrotnie, Stolarski uznał, że końcowy podział punktów był sprawiedliwym rezultatem, biorąc pod uwagę przebieg spotkania.
– Nie jestem zadowolony z tego fragmentu meczu. Niestety muszę powiedzieć, że w tym momencie nie zasłużyliśmy na nic więcej niż remis – przyznał 33-letni szkoleniowiec.
Stolarski odniósł się także do sposobu, w jaki jego zawodnicy oddawali strzały. Zauważył, że w ostatnich dwóch spotkaniach Widzew próbował kończyć akcje z różnych pozycji, zarówno zza pola karnego, jak i z bliższych odległości. Jego zdaniem zespół nie jest więc przewidywalny pod względem sposobu finalizowania akcji, ale kluczowym problemem pozostaje skuteczność.
– Jeśli chodzi o strzały, nie jesteśmy drużyną jednowymiarową. Oddajemy je z różnych pozycji, z dystansu, zza pola karnego, ale również z bliższej odległości. Jeśli jednak chodzi o wykończenie, musimy zamieniać te sytuacje na gole – podkreślił trener.
Wcześniej Widzew Łódź rozpoczął pracę pod wodzą Stolarskiego od wyjazdowego remisu 1:1 z Legią Warszawa. Piątkowe spotkanie z Wieczystą Kraków było natomiast pierwszym meczem nowego szkoleniowca przed własną publicznością. Łodzianie liczyli na przełamanie i zwycięstwo, jednak ostatecznie po raz kolejny musieli zadowolić się jednym punktem.
Widzew dwukrotnie wychodził na prowadzenie. Jedną z bramek dla gospodarzy zdobył Mario García, a drugie trafienie było efektem niefortunnego zagrania Antonio Milicia, który jednocześnie wpisał się na listę strzelców dla Wieczystej. Po stronie krakowskiego zespołu gola zdobył również Lucas Piazon. W efekcie Widzew po raz trzeci z rzędu podzielił się punktami z rywalem, a Stolarski po meczu jasno wskazał elementy gry, które jego zdaniem wymagają poprawy.
