Przygoda Osmana Bukariego z Widzewem Łódź okazała się znacznie krótsza i mniej udana, niż początkowo zakładano. Ghański skrzydłowy wystąpił w barwach łódzkiego klubu zaledwie w ośmiu spotkaniach, a następnie został wypożyczony do Crvenej zvezdy Belgrad.
Aleksandar Vuković, były trener Widzewa, przedstawił swoją perspektywę dotyczącą problemów Bukariego w Polsce. Zdaniem serbskiego szkoleniowca zawodnik przychodził do Łodzi z ogromnymi oczekiwaniami, przede wszystkim ze względu na rekordową kwotę transferu, jednak jego występy nie gwarantowały mu miejsca w podstawowym składzie.
„Był taki transfer, który w pewnym sensie wpłynął na grupę. Zawodnik miał aurę wielkiego transferu. Było mi go szkoda, ponieważ widziałem, że nie jest na tyle słabym piłkarzem, żeby całkowicie odstawić go na bok” – wyjaśnił Vuković na kanale Prawda Futbolu.
Były trener Widzewa zwrócił również uwagę na różnicę pomiędzy poziomem rywalizacji, z jakim Bukari mierzył się w Belgradzie, a wymaganiami Ekstraklasy. Według Vukovicia w Crvenej zvezdzie Ghańczyk może regularnie pokazywać swoje atuty, ponieważ klub zdecydowanie dominuje w wielu spotkaniach ligowych.
„W Crvenej zvezdzie ma może dwa wymagające mecze w ciągu pół roku. Pozostałe są takie, jakby nasze najlepsze drużyny grały z zespołami z drugiej ligi. Różnica jest ogromna. Zawodnik może nagle być bardzo zaskoczony” – powiedział Serb.
Bukari początkowo otrzymywał swoje szanse w Widzewie. Jego sytuacja zmieniła się jednak po przejęciu zespołu przez Vukovicia. Serbski trener ostatecznie przestał korzystać z usług zawodnika, który trafił do Łodzi jako najdroższy transfer w historii Ekstraklasy.
Vuković tłumaczył, że Widzew potrzebował konkretnych rozwiązań, ponieważ drużyna miała ogromne problemy ze zdobywaniem bramek i odnoszeniem zwycięstw. Szkoleniowiec zaznaczył, że był gotowy zaakceptować pewne braki w grze defensywnej ofensywnego zawodnika, jeżeli ten potrafiłby regularnie dawać drużynie liczby z przodu. W przypadku Bukariego tego jednak zabrakło.
„Mogę zaakceptować zawodnika, który daje ci coś z przodu i przykrywa swoje braki w defensywie. Przyszedłem do Widzewa, który nie potrafił nikogo pokonać. Bukari na prawej, „Fornal” na lewej i Zeqiri w ataku. Nie było liczb. Musieliśmy szukać konkretnych rozwiązań. Jednym z nich było postawienie na Frana Álvareza i mocne zaatakowanie Sebastiana Bergiera” – dodał Vuković.
Transfer Bukariego wywołał ogromne zainteresowanie jeszcze zanim zawodnik pojawił się na boisku w barwach Widzewa. Pod koniec 2025 roku pojawiły się informacje, że łódzki klub pracuje nad rekordowym transferem skrzydłowego, za którego miał zapłacić ponad pięć milionów euro.
Jednym z pierwszych, który ujawnił szczegóły planowanej transakcji, był Radosław Majdan. Były bramkarz mówił w programie „Misja Sport”, że Widzew jest blisko sprowadzenia prawego skrzydłowego za około pięć milionów euro i że będzie to zawodnik oczekiwany przez klub ze względu na swoje „liczby”.
Niedługo później wszystko stało się jasne. Osman Bukari, który wcześniej zapracował na swoją renomę w Crvenej zvezdzie, a następnie nie do końca spełnił oczekiwania podczas pobytu w Major League Soccer, trafił na Piłsudskiego. W Łodzi wiązano z nim ogromne nadzieje, jednak jego przygoda z Widzewem nie potoczyła się zgodnie z planem. Po zaledwie ośmiu występach Ghańczyk został wypożyczony z powrotem do Crvenej zvezdy. Vuković, który nie doczekał w Widzewie rundy wiosennej, zdecydował się teraz szerzej opowiedzieć o swoim spojrzeniu na trudny okres Bukariego w Polsce.
