Masłowski przez długi czas zbierał bardzo dobre opinie za swoją pracę w Jagiellonii Białystok. Jego działalność była jednym z elementów, które pomogły klubowi osiągnąć znaczący sukces. Jagiellonia sięgnęła po mistrzostwo Polski, a później również z powodzeniem rywalizowała na arenie międzynarodowej, pokazując się z dobrej strony w europejskich pucharach.
45-letni Masłowski po zakończeniu poprzedniego sezonu poinformował jednak o swoim odejściu z białostockiego klubu. Nie była to decyzja, która całkowicie zaskoczyła jego przełożonych. Już wcześniej sygnalizował władzom Jagiellonii, że rozważa zakończenie współpracy i zmianę otoczenia.
Klub nie zamierzał jednak łatwo pogodzić się z jego decyzją. Przedstawiciele Jagiellonii podejmowali kolejne próby, aby przekonać Masłowskiego do kontynuowania pracy przy projekcie. Zależało im na zatrzymaniu osoby, która miała swój udział w rozwoju zespołu i osiągniętych przez niego wynikach.
Początkowo wysiłki władz klubu nie przynosiły oczekiwanego rezultatu. Masłowski pozostawał przy swoim stanowisku i wszystko wskazywało na to, że po zakończeniu sezonu rzeczywiście opuści Jagiellonię.
Ostatecznie sytuacja przybrała jednak nieoczekiwany obrót. Jagiellonia miała przygotować dla Masłowskiego ofertę, która skłoniła go do ponownego rozważenia swojej przyszłości w klubie.
Szczegóły propozycji pokazują, jak bardzo białostockim działaczom zależało na jego pozostaniu. Po wcześniejszych sygnałach o możliwym odejściu pojawiła się więc szansa na kontynuowanie współpracy.
Dla Jagiellonii zatrzymanie Masłowskiego oznaczałoby zachowanie ciągłości projektu, który w poprzednim okresie przyniósł klubowi mistrzostwo Polski i pozwolił mu zaistnieć także na europejskiej scenie.
Historia jego odejścia oraz późniejszych rozmów pokazuje, że decyzja o rozstaniu nie była tak jednoznaczna, jak mogło się początkowo wydawać. Specjalna oferta przygotowana przez Jagiellonię sprawiła, że sytuacja wokół doświadczonego działacza nabrała nowego wymiaru.
