Poniedziałkowa konferencja prasowa Jana Urbana miała dość ciężką atmosferę. Selekcjoner reprezentacji Polski musiał zmierzyć się z kilkoma trudnymi pytaniami, a jedno z nich bezpośrednio dotyczyło Karola Świderskiego i jego obecnej dyspozycji.
Powołanie 29-letniego napastnika już od samego początku wzbudzało sporo dyskusji. Świderski nie prezentuje ostatnio najwyższej formy, a jego występy w Widzewie Łódź nie zawsze spełniają oczekiwania kibiców. Z tego powodu część obserwatorów zastanawiała się, czy jego obecność w kadrze nadal jest uzasadniona.
Z drugiej strony decyzję Jana Urbana można było próbować zrozumieć. Selekcjoner postawił bowiem na zawodnika, którego dobrze zna i który ma już doświadczenie na poziomie reprezentacyjnym. Sam Świderski jeszcze przed ogłoszeniem listy powołanych nie ukrywał, że liczy na kolejną szansę w biało-czerwonych barwach.
Napastnik odniósł się wówczas do krytycznych głosów pod swoim adresem. Podkreślał, że choć początek sezonu w Ekstraklasie nie był w jego wykonaniu idealny, zdecydowanie lepiej ocenia swoje występy w reprezentacji Polski.
Świderski przypominał między innymi spotkanie ze Szwecją. Wspominał swoją akcję przy pierwszym trafieniu, gdy współpracował z Piotrem Zielińskim, a następnie sam wpisał się na listę strzelców. Jego zdaniem te momenty pokazują, że w kadrze potrafi być wartościowym zawodnikiem.
29-latek zaznaczał również, że niezależnie od opinii kibiców o jego aktualnej formie jest gotowy dać reprezentacji wszystko, jeśli tylko otrzyma powołanie. Ostateczna decyzja miała jednak należeć do selekcjonera.
Urban ostatecznie zdecydował się umieścić Świderskiego na liście powołanych. Tym samym napastnik Widzewa otrzymał kolejną okazję, aby udowodnić swoją przydatność dla reprezentacji Polski i odpowiedzieć na krytykę boiskową postawą.
Decyzja selekcjonera nie obyła się jednak bez kontrowersji. Na liście zabrakło bowiem między innymi Karola Czubaka, który regularnie trafia do siatki. To właśnie zestawienie obu zawodników stało się jednym z tematów budzących największe emocje.
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Jan Urban musiał więc zmierzyć się z pytaniami dotyczącymi wyboru Świderskiego. Selekcjoner stanął w obronie swojego zawodnika, dając jasno do zrozumienia, że jego decyzja nie była przypadkowa.
Dla Świderskiego najważniejsze będzie teraz to, co pokaże na boisku. Samo powołanie zamyka dyskusję tylko częściowo. Jeśli napastnik otrzyma od Urbana kolejną szansę, będzie musiał wykorzystać ją najlepiej, jak potrafi, aby przekonać sceptyków, że wciąż zasługuje na miejsce w reprezentacji Polski.
