Widzew Łódź wciąż zmaga się z problemami na boisku, a kolejne nieudane występy sprawiają, że wokół klubu nie brakuje krytycznych komentarzy. Tym razem swoje zdanie na temat drużyny prowadzonej przez Mateusza Stolarskiego wyraził Radosław Kałużny. Były reprezentant Polski nie ukrywa rozczarowania postawą łodzian i zwrócił uwagę przede wszystkim na brak widocznej zespołowości w ich grze.
41-krotny reprezentant Polski poruszył ten temat w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”. Kałużny przyznał, że poza zmianami zachodzącymi na stanowiskach trenerskich w Ekstraklasie interesują go również sytuacje Adriana Siemieńca i Mateusza Stolarskiego. Szkoleniowiec Jagiellonii Białystok musi poradzić sobie z trudnościami, których wcześniej nie doświadczał w takiej skali, natomiast trener Widzewa otrzymał zadanie wyprowadzenia łódzkiego zespołu z kryzysu.
Zdaniem Kałużnego sytuacja w Widzewie jest szczególnie niepokojąca, ponieważ dotychczasowe zmiany nie przynoszą oczekiwanej poprawy. Były piłkarz zwrócił uwagę, że sposób gry drużyny pozostaje praktycznie taki sam, a osiągane wyniki nie dają powodów do optymizmu. Jego zdaniem trudno nawet wskazać, kiedy łodzianie ostatnio odnieśli zwycięstwo, co dobrze obrazuje skalę rozczarowania ich postawą.
Najmocniejsze słowa padły jednak w kontekście współpracy pomiędzy zawodnikami. Kałużny stwierdził, że Widzew w kolejnych spotkaniach sprawia wrażenie drużyny, której piłkarze nie tworzą dobrze funkcjonującego kolektywu. Porównał ich występy do meczu przypadkowych osób na niedzielnym orliku. To dosadna ocena, która pokazuje, jak poważne zastrzeżenia ma były reprezentant Polski do organizacji gry zespołu z Łodzi.
Krytyka Widzewa nie ogranicza się wyłącznie do opinii ekspertów. W ostatnim czasie pojawiały się również pogłoski o rzekomych napięciach w szatni. Doniesienia te nie zostały jednak poparte przedstawionymi dowodami, a do całej sprawy odniósł się sam Mateusz Stolarski. Trener stanowczo zaprzeczył, jakoby drużyna przestała funkcjonować jako zespół.
Szkoleniowiec podkreślił, że mimo serii remisów i braku zwycięstw jest zadowolony z postawy swoich zawodników poza samymi rezultatami sportowymi. Zwrócił uwagę na sposób, w jaki piłkarze ze sobą rozmawiają, współpracują i radzą sobie w trudnym okresie. Stolarski zaznaczył jednocześnie, że szczególnej poprawy wymaga organizacja gry defensywnej, nad którą zamierza intensywnie pracować.
Przed Widzewem kolejne trudne zadanie. W 12. kolejce Ekstraklasy łodzianie mają zmierzyć się z Górnikiem Zabrze, który w opisywanym okresie zajmował pozycję wicelidera rozgrywek. Spotkanie będzie dla zespołu Stolarskiego okazją do zdobycia punktów i pokazania, że potrafi odpowiedzieć na krytykę lepszą postawą na boisku.
Presja wokół klubu pozostaje duża, a oczekiwania kibiców nie znikają mimo trudności. Widzew potrzebuje nie tylko korzystniejszych wyników, lecz także większej stabilności i wyraźnej poprawy w sposobie rozgrywania spotkań. Jeśli drużyna chce przerwać niekorzystną passę, musi znaleźć sposób na lepszą współpracę pomiędzy formacjami i ograniczenie błędów, które utrudniają walkę o zwycięstwa.
Wypowiedź Radosława Kałużnego jest kolejnym sygnałem, że gra Widzewa budzi poważne zastrzeżenia obserwatorów Ekstraklasy. Jego porównanie do przypadkowej grupy piłkarzy spotykających się na orliku szczególnie mocno podkreśla problem z postrzeganą zespołowością łodzian. Ostateczna odpowiedź na krytykę należy jednak do zawodników, którzy będą musieli udowodnić na boisku, że potrafią stworzyć skutecznie funkcjonującą drużynę.
