Zbigniew Boniek ponownie wyraził swoje wątpliwości dotyczące ostatnich decyzji personalnych Widzewa Łódź. Jego zdaniem klub popełnił poważny błąd, decydując się na rozstanie z Aleksandarem Vukoviciem. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zakwestionował również, czy Mateusz Stolarski ma odpowiednią osobowość i autorytet, aby prowadzić zespół o takiej historii i ambicjach jak Widzew.
Boniek przyznał, że osobiście nie ma nic przeciwko Stolarskiemu i uważa go za sympatycznego, młodego człowieka. Ma jednak spore wątpliwości, czy szkoleniowiec jest w stanie poradzić sobie z presją towarzyszącą pracy w łódzkim klubie. Według niego Widzew potrzebuje trenera, który potrafi zapanować nad szatnią i odnaleźć się w atmosferze napięcia, emocji oraz ogromnych oczekiwań.
Zwrócił również uwagę na zachowanie samych piłkarzy. Jak zauważył, zawodnicy potrafią doskonale wyczuwać słabsze strony swoich trenerów i niekiedy wykorzystywać brak doświadczenia lub odpowiedniego autorytetu szkoleniowca. W takich okolicznościach mogą osiągać indywidualne korzyści, ale niekoniecznie przekłada się to na dobro całego zespołu.
Boniek uważa, że Widzew popełnił błąd, pozwalając odejść Vukoviciowi. Serbski szkoleniowiec w poprzednim sezonie potrafił utrzymać drużynę w trudnym momencie i skutecznie oddalił widmo spadku z Ekstraklasy. Jego pozycja zaczęła jednak słabnąć po pojawieniu się w klubie Łukasza Masłowskiego, który objął stanowisko dyrektora sportowego.
Były prezes PZPN zasugerował, że współpraca Vukovicia z Masłowskim od początku nie układała się najlepiej. Odniósł się również do zachwytu właściciela Widzewa, Roberta Dobrzyckiego, nad nowym dyrektorem sportowym. Jego zdaniem osobiste przekonanie właściciela do Masłowskiego miało istotny wpływ na kierunek obrany przez klub.
– Miłość jest ślepa – stwierdził Boniek podczas rozmowy na kanale Prawda Futbolu, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie zgadza się ze sposobem, w jaki Widzew zarządzał tą sytuacją.
Wątpliwości dotyczące przyszłości Vukovicia pojawiały się podobno już od momentu zatrudnienia Masłowskiego. Między oboma panami brakowało odpowiedniej chemii, a nowy dyrektor sportowy miał już wówczas rozglądać się za innymi kandydatami na stanowisko trenera. W efekcie przyszłość Serba w Łodzi stawała się coraz bardziej niepewna.
Vuković zapracował na uznanie swoją pracą w poprzednim sezonie, przede wszystkim dzięki wyprowadzeniu Widzewa z trudnej sytuacji i zapewnieniu mu utrzymania. Początek kolejnych rozgrywek nie był jednak udany. W pierwszych ośmiu spotkaniach ligowych prowadzona przez niego drużyna odniosła zaledwie jedno zwycięstwo, czterokrotnie remisowała i poniosła trzy porażki.
10 września Widzew oficjalnie poinformował o zakończeniu współpracy z Vukoviciem. Decyzja wywołała spore zainteresowanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejsze zasługi serbskiego szkoleniowca. Boniek nie ukrywa dziś swojego stanowiska i przekonuje, że rozstanie z trenerem było błędem osób odpowiedzialnych za pion sportowy klubu.
Tymczasem Vuković może wkrótce ponownie pojawić się na ławkach trenerskich w Polsce. Wśród potencjalnych kierunków wymienia się Śląsk Wrocław. Ewentualny powrót do Ekstraklasy będzie dla niego kolejną okazją do udowodnienia swoich umiejętności, podczas gdy Widzew będzie musiał pokazać, że decyzja o zmianie szkoleniowca rzeczywiście przyniesie oczekiwane rezultaty.
