Trener Widzewa Łódź, Mateusz Stolarski, zwrócił szczególną uwagę na Jordiego Sáncheza przed nadchodzącym spotkaniem z Pogonią Szczecin. Hiszpański napastnik prezentuje w tym sezonie znakomitą formę, dlatego szkoleniowiec łódzkiej drużyny uważa, że jego zespół będzie musiał zachować wobec niego szczególną ostrożność.
Podczas wypowiedzi przed meczem trener Widzewa pochwalił ostatnie występy Sáncheza. Zaznaczył, że wkład Hiszpana w grę Pogoni nie ogranicza się wyłącznie do zdobywania bramek. Docenił również jego zaangażowanie oraz znaczenie dla ofensywy szczecińskiego zespołu.
– Jego forma w tym sezonie jest znakomita. Widać to nie tylko po liczbie zdobywanych bramek, ale również po zaangażowaniu w grę Pogoni. Zdecydowanie jest zawodnikiem, na którego trzeba uważać w nadchodzącym spotkaniu – przyznał Mateusz Stolarski.
Nadchodzące spotkanie na stadionie przy al. Piłsudskiego będzie miało szczególne znaczenie dla Jordiego Sáncheza. Hiszpan reprezentował barwy Widzewa Łódź w latach 2022–2024. Przez dwa sezony zdążył dobrze poznać klub oraz jego kibiców.
W tym czasie 31-letni napastnik rozegrał łącznie 65 spotkań w czerwono-biało-czerwonych barwach. Zdobył w nich 19 bramek i zanotował 10 asyst, pozostawiając po sobie wyraźny ślad w drużynie z Łodzi.
Sánchez bardzo dobrze rozpoczął również obecny sezon. Jeszcze jako zawodnik Wisły Kraków potwierdzał swoje umiejętności strzeleckie, zdobywając sześć bramek i dokładając do tego jedną asystę.
Jego dobre występy zwróciły uwagę Pogoni Szczecin, która zdecydowała się skorzystać z klauzuli wykupu zawartej w jego kontrakcie. Przenosiny Hiszpana do zespołu ze Szczecina były jednym z ciekawszych ruchów podczas letniego okna transferowego.
Nie brakowało jednak opinii, że zmiana otoczenia może negatywnie wpłynąć na jego dyspozycję. Sánchez szybko rozwiał część tych wątpliwości, kontynuując dobrą grę i udowadniając, że potrafi być skuteczny również w nowych barwach.
Teraz przed Hiszpanem wyjątkowe wyzwanie. W meczu przeciwko byłemu klubowi będzie miał okazję potwierdzić swoją wysoką formę. Najważniejsze pytanie brzmi, czy aktualny czołowy strzelec Ekstraklasy zdoła pokonać bramkarza Widzewa i wpisać się na listę strzelców na stadionie przy al. Piłsudskiego.
