Jak poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu Seksyki.pl, Widzew Łódź może zrezygnować ze starań o pozyskanie Kamila Jakubczyka z Arki Gdynia.
W ostatnich dniach wspomniany dziennikarz informował, że bardzo pożądany defensywny pomocnik jest bliski dołączenia do czterokrotnych mistrzów Polski. Negocjacje weszły już na etap ustalania warunków indywidualnego kontraktu zawodnika.
Do finalizacji transferu wciąż jednak nie doszło. Kluby nie osiągnęły porozumienia, które zapewniłoby Arce Gdynia kwotę 1,2 miliona euro za Kamila Jakubczyka. Początkowo wydawało się, że Widzew Łódź nie będzie miał większych problemów z zapłaceniem takiej sumy.
Obecnie sytuacja uległa zmianie. Jak się okazuje, zespół prowadzony przez Aleksandara Vukovicia ma być traktowany inaczej niż pozostali rywale zainteresowani pozyskaniem młodzieżowego reprezentanta Polski.
– W Arce Gdynia głośno mówi się o tym, że kluby muszą zapłacić za Kamila Jakubczyka około miliona euro. Jednak w przypadku Widzewa do tej kwoty doliczany jest swoisty „podatek”. Słyszałem, że miało to być 1,2 miliona euro, być może 1,1 miliona, ale Widzew nie chce zgodzić się na takie warunki. Celem klubu jest uniknięcie płacenia więcej niż inne zespoły. Jeśli będą musieli zapłacić więcej niż pozostali przedstawiciele Ekstraklasy, po prostu zrezygnują z transferu. Nie chcą płacić „podatku od bycia Widzewem” – przekazał Tomasz Włodarczyk.
Poza Widzewem Łódź zainteresowanie defensywnym pomocnikiem mają również Korona Kielce oraz GKS Katowice.
