Oficjalnie ogłoszono, że Bartłomiej Pawłowski odchodzi z Widzewa Łódź. Jego kontrakt wkrótce wygasa i nie zostanie przedłużony.
Informację przekazał sam 33-letni piłkarz za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Ofensywny pomocnik zdecydował się opuścić klub po powrocie do niego w lutym 2022 roku. Już po kilku miesiącach świętował z drużyną awans do Ekstraklasy, a następnie dokładał kolejne osiągnięcia w czerwono-biało-czerwonych barwach.
Pawłowski po raz pierwszy trafił do Widzewa w pierwszej połowie 2013 roku na zasadzie wypożyczenia z Jagiellonii Białystok. Po udanym sezonie klub z Łodzi zdecydował się wykupić zawodnika. Jeszcze tego samego lata skorzystał jednak z szansy na wyjazd do hiszpańskiej Málagi.
„Są miejsca, z których tak naprawdę nigdy się nie odchodzi.
Dla mnie Widzew zawsze był i zawsze będzie właśnie takim miejscem.
To tutaj stawiałem swoje pierwsze kroki w wielkim futbolu. Po wielu latach wróciłem do klubu, który potrzebował ludzi gotowych oddać swoje doświadczenie, charakter i serce. Chciałem pomóc Widzewowi wrócić tam, gdzie jego miejsce. Dziś mogę z dumą powiedzieć, że przeszliśmy tę drogę razem.
Przez ostatnie cztery i pół roku przeżyliśmy niemal wszystko. Awans do Ekstraklasy. Walkę o utrzymanie. Wielkie zwycięstwa. Trudne momenty. Mecze, które na zawsze pozostaną w pamięci. Gole w derbach. Gole przeciwko Legii. Wieczory, podczas których cały stadion skandował moje nazwisko. Chwile, których nie da się kupić ani zaplanować.
Za każdą z nich jestem wdzięczny.
Dziękuję trenerom Niedźwiedziowi, Myśliwcowi i Mroczkowskiemu za zaufanie. Dziękuję prezesom Dróżdżowi i Rydzowi za współpracę. Dziękuję kolegom z drużyny, z którymi wspólnie pisaliśmy historię tego klubu.
Dziękuję również mojej żonie. Bez Ciebie żaden z tych momentów nie byłby możliwy.
Widzew stał się dla mnie miejscem wyjątkowym także dlatego, że rozegrałem tu tak wiele spotkań. Nigdzie indziej nie spędziłem tylu lat. Nigdzie indziej nie czułem takiej odpowiedzialności za herb noszony na sercu. Możliwość bycia kapitanem tej drużyny była jednym z największych zaszczytów w mojej karierze.
Udało nam się wspólnie osiągnąć naprawdę wiele. Za to, czego nie udało mi się dać tyle, ile wspólnie oczekiwaliśmy, przepraszam.
Jeszcze niedawno wydawało mi się, że przede mną kolejne rozdziały tej historii. Dziś wiem, że o moim losie w klubie zdecydował czas. Choć nie jest to łatwe, takie decyzje trzeba przyjmować z pokorą. W futbolu, podobnie jak w życiu, nie zawsze mamy wpływ na zakończenie historii, które chcielibyśmy dalej pisać.
Dlatego nie mówię „żegnaj”, lecz „dziękuję”.
Dziękuję za każdą minutę, każdą rozmowę, każde wsparcie i każde słowo otuchy. Przez te lata pozwoliliście mi być częścią czegoś znacznie większego niż tylko drużyna piłkarska.
Życzę trenerowi i całemu zespołowi wielu sukcesów. Wierzę, że przed Widzewem jeszcze wiele pięknych chwil.
