Za ogromne pieniądze Osman Bukari trafił do Widzewa Łódź, jednak nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Czy po zaledwie jednym sezonie jego odejście stanie się nieuniknione? Według Zbigniewa Bońka zainteresowany klub już złożył Ghańczykowi ofertę.
– Nigdy nie doradzałem panu Dobrzyckiemu. Gdybym to robił, Widzew nie sprowadziłby Bukariego, Zeqiriego i Jovicevicia – powiedział Boniek w rozmowie z Polsatem Sport.
Transfer skrzydłowego za około pięć milionów euro wywołał ogromne emocje. Jako pierwszy informację ujawnił Radosław Majdan, zapowiadając jedynie, że do Widzewa trafi zawodnik z bardzo dobrymi statystykami.
Wkrótce okazało się, że chodzi o Osmana Bukariego – piłkarza, który był wówczas priorytetem pionu sportowego klubu.
27-letni Ghańczyk wcześniej występował m.in. w Austin FC, Crvenej Zvezdzie i FC Nantes. W barwach amerykańskiego klubu rozegrał 50 spotkań, zdobył sześć bramek i zanotował osiem asyst. Nie zachwycił jednak swoją grą.
Również wiosną nie zdołał przekonać do siebie kibiców i sztabu szkoleniowego. W ośmiu występach nie zdobył ani jednej bramki, a po objęciu zespołu przez Aleksandara Vukovicia coraz rzadziej pojawiał się na boisku.
Niedawno Tomasz Włodarczyk poinformował, że odejście afrykańskiego skrzydłowego z Widzewa jest „bardzo prawdopodobne”. Zbigniew Boniek przyznał, że taki scenariusz w ogóle go nie zaskakuje. Jak twierdzi, Bukari ma już konkretną ofertę.
– Z tego, co wiem, Widzew musi zdecydować, czy ją zaakceptować. Nigdy nie doradzałem panu Dobrzyckiemu. Gdybym to robił, Widzew miałby tylko jednego z tych zawodników zamiast Bukariego, Zeqiriego, Jovicevicia, Adamczuka i Burlikowskiego – powiedział Boniek.
W maju Bukari otwarcie przyznał, że Crvena Zvezda pozostaje jego klubem i chciałby jeszcze kiedyś ponownie założyć jej koszulkę.
– Dlaczego nie, jeśli pojawi się taka możliwość? Crvena Zvezda to mój klub, a Serbia jest moim drugim domem. Zawsze będę pamiętał miłość, szacunek i sposób, w jaki byłem tam traktowany – powiedział Ghańczyk.
