Widzew Łódź zainwestował ogromne pieniądze w budowę drużyny pod rządami nowego właściciela, Roberta Dobrzyckiego. Mimo znaczących nakładów finansowych wyniki zespołu pozostawiają jednak wiele do życzenia. Trudna sytuacja klubu wywołuje coraz więcej komentarzy, a swoją opinią na ten temat podzielił się również były właściciel Widzewa, Andrzej Grajewski.
Grajewski w rozmowie z portalem Lodzkisport.pl odniósł się do problemów łódzkiego klubu i nie szczędził krytycznych słów pod adresem Dobrzyckiego. 73-latek uważa, że biznesmen przejął Widzew z dobrymi intencjami, jednak otoczył się ludźmi, którzy nie sprostali powierzonym im zadaniom.
Zdaniem byłego właściciela Dobrzycki od początku podchodził do projektu z ogromnym zaangażowaniem i sercem do Widzewa. Chciał spełnić swoje marzenie o przywróceniu klubowi dawnej świetności. Problemem miał być jednak wybór niewłaściwych osób do zarządzania poszczególnymi obszarami działalności klubu.
Grajewski zwrócił również uwagę na ogromne wydatki transferowe, które jak dotąd nie przyniosły oczekiwanych efektów. Pomimo sprowadzenia zawodników kosztujących miliony euro Widzew nie prezentuje poziomu, jakiego można byłoby oczekiwać po tak ambitnym i kosztownym projekcie. Zdaniem byłego właściciela drużyna momentami wygląda jak zespół walczący o utrzymanie.
Były właściciel przyznał, że początkowo wszyscy spodziewali się, iż tak duże inwestycje szybko przełożą się na wyniki sportowe. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Podkreślił również, że w poprzednim sezonie łodzianie mieli sporo szczęścia, ponieważ ostatecznie udało im się uniknąć spadku z Ekstraklasy.
Zapytany o to, czy miałby jakąś radę dla Dobrzyckiego, Grajewski nie pozostawił większych wątpliwości. Jego zdaniem obecny projekt wymagałby rozpoczęcia wszystkiego od początku. Zaznaczył jednak, że przeprowadzenie tak gruntownej przebudowy wiązałoby się z kolejnymi ogromnymi kosztami.
Grajewski zasugerował nawet, że skala wydatków związanych z ponownym budowaniem drużyny mogłaby okazać się zbyt duża również dla samego Dobrzyckiego. Jednocześnie podkreślił, że obecna sytuacja jest konsekwencją decyzji podejmowanych przez właściciela oraz ludzi, którym powierzył odpowiedzialność za funkcjonowanie klubu.
Najmocniejsze słowa padły jednak wtedy, gdy były właściciel ocenił wiedzę Dobrzyckiego na temat piłki nożnej. Grajewski stwierdził, że biznesmen dał się zwieść osobom, które nie posiadały odpowiednich kompetencji, a konsekwencje tych błędów okazują się niezwykle kosztowne.
Krytyka pojawia się w szczególnie trudnym momencie dla Widzewa. Za kadencji Roberta Dobrzyckiego klub przeznaczył już ponad 20 milionów euro na nowych zawodników. Mimo tak dużych inwestycji drużyna nie potrafi jednak osiągnąć rezultatów odpowiadających ambicjom właściciela i oczekiwaniom kibiców.
Po tym, jak w poprzednich rozgrywkach łodzianie ledwo uratowali się przed spadkiem, obecny sezon również nie układa się po ich myśli. Po rozegraniu 12 kolejek PKO BP Ekstraklasy Widzew zajmuje dopiero 14. miejsce w tabeli.
Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że ostatnie i zarazem jedyne ligowe zwycięstwo drużyna odniosła 9 sierpnia. Wówczas Widzew pokonał na wyjeździe Jagiellonię Białystok 2:0. Od tamtej pory zespół nie potrafi przełamać złej passy, a kolejne rozczarowujące występy zwiększają frustrację kibiców.
W obliczu słabych wyników i ogromnych oczekiwań coraz więcej pytań pojawia się wokół kierunku, w którym zmierza sportowy projekt Widzewa. Wypowiedź Andrzeja Grajewskiego ponownie rozbudziła dyskusję na temat zarządzania klubem i tego, czy kosztowna przebudowa została przeprowadzona we właściwy sposób.
