Jan Urban nie zgodził się z komentarzami, które pojawiły się po meczu reprezentacji Polski ze Szwecją. Selekcjoner Biało-Czerwonych spotkał się z dużą krytyką ze strony mediów, a część komentatorów zaczęła podważać sposób, w jaki przygotowana została organizacja gry defensywnej. Szczególnie dużo mówiło się o tym, że polscy obrońcy mieli być zbyt mocno uzależnieni od instrukcji, które otrzymują w swoich klubach.
Urban zdecydowanie nie zgodził się z taką interpretacją. Selekcjoner uznał te słowa za niefortunne i podkreślił, że zbyt dużym uproszczeniem jest twierdzenie, że w Hiszpanii, Włoszech czy Francji wszyscy obrońcy uczą się dokładnie tego samego sposobu gry.
Jak zaznaczył trener, nawet w obrębie jednego kraju szkolenie może wyglądać zupełnie inaczej. Poszczególni trenerzy mają własne pomysły, stosują różne ustawienia i wymagają od zawodników innych zachowań taktycznych. Dlatego piłkarz musi potrafić dostosować się do nowych warunków i oczekiwań szkoleniowca.
Urban zwrócił również uwagę, że umiejętność adaptacji jest jedną z podstawowych cech profesjonalnego zawodnika. Jego zdaniem piłkarz, który nie potrafi dostosować się do konkretnego systemu, może stracić miejsce w podstawowym składzie i wylądować na ławce rezerwowych.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych momentów spotkania była sytuacja z 72. minuty, w której Viktor Gyökeres znalazł się bez odpowiedniego krycia. Szwedzki napastnik otrzymał dużo wolnej przestrzeni i miał przed sobą jedynie Marcina Bułkę. Zawodnik Arsenalu wykorzystał okazję i pewnie pokonał polskiego bramkarza.
Przemysław Wiśniewski po spotkaniu próbował wyjaśnić swoje zachowanie podczas tej akcji. Obrońca przekonywał, że jego decyzja wynikała z zasad gry strefowej, których był uczony wcześniej w swojej karierze, szczególnie podczas pobytu we Włoszech.
27-latek wyjaśnił, że początkowo pilnował swojego rywala, jednak świadomie od niego odstąpił, gdy zauważył, że inny szwedzki zawodnik wbiega w przestrzeń, za którą odpowiadał. W jego ocenie konieczne było wtedy pozostanie na swojej pozycji, zamiast dalszego podążania za Gyökeresem.
Wiśniewski zaznaczył również, że w systemie obrony strefowej zawodnicy odpowiadają przede wszystkim za określone obszary boiska, a nie za indywidualne krycie rywali przez całą akcję. Jego zdaniem polska defensywa początkowo była ustawiona prawidłowo, jednak później doszło do sytuacji, w której cała organizacja obrony została zachwiana.
Cała akcja szybko stała się jednym z najczęściej analizowanych momentów spotkania. Polscy obrońcy byli skupieni w centralnej części pola karnego wokół innego szwedzkiego zawodnika, podczas gdy Gyökeres otrzymał zdecydowanie zbyt dużo miejsca. Sytuacja pokazała problemy, jakie Biało-Czerwoni mieli z organizacją gry defensywnej.
Przed kolejnym spotkaniem z Rumunią Jan Urban zdecydował się na zmiany w składzie. W kadrze zabrakło Przemysława Wiśniewskiego, który po meczu ze Szwecją znalazł się w centrum dyskusji za sprawą swoich pomeczowych wypowiedzi. Sam selekcjoner odniósł się do całej sytuacji z rezerwą i dał do zrozumienia, że nie w pełni zgadza się z tłumaczeniem przedstawionym przez obrońcę.
