Łukasz Masłowski nie ukrywa, że jeden z letnich transferów Widzewa Łódź jak dotąd nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Chodzi o Paulinho Bóię, który miał być zawodnikiem mogącym wnieść do zespołu dodatkową jakość w ofensywie. Brazylijczyk wciąż jednak nie zdołał na dobre zadomowić się w drużynie.
Sam fakt wyleczenia kontuzji nie będzie oznaczał końca problemów 28-latka. Po powrocie do zdrowia skrzydłowy będzie musiał odbudować odpowiednią formę fizyczną, a następnie przekonać do siebie Mateusza Stolarskiego. Nowy szkoleniowiec Widzewa będzie musiał ocenić, czy zawodnik jest gotowy, aby rywalizować o miejsce w składzie.
Paulinho Bóia trafił do Łodzi na początku sierpnia. Początek jego przygody z Widzewem okazał się jednak wyjątkowo pechowy. Brazylijczyk pojawił się na boisku w spotkaniu z Koroną Kielce, ale rozegrał zaledwie kilka minut, zanim doznał urazu łydki. Od tamtej pory pozostaje poza grą i jego przerwa trwa już blisko półtora miesiąca.
Dla Łukasza Masłowskiego sytuacja jest szczególnie rozczarowująca, ponieważ to właśnie on miał swój udział w sprowadzeniu zawodnika do Łodzi. Dyrektor sportowy Widzewa otwarcie przyznał, że spodziewał się po Brazylijczyku zdecydowanie więcej. Jednocześnie zaznaczył, że problem nie dotyczy personalnie samego piłkarza, lecz przede wszystkim jego przygotowania i przebiegu dotychczasowej przygody w klubie.
– Paulinho tutaj jest ewidentnie dużym rozczarowaniem. Mam duże rozczarowanie co do tego, co się z nim dzieje. Może nie personalnie do Paulinho, ale do tego, że po prostu był rzeczywiście jednym z piłkarzy, którzy przyjechali najmniej przygotowani – powiedział Masłowski w programie „Sport po łódzku”.
Dyrektor sportowy zwrócił również uwagę na to, że sytuacja zaczęła wyglądać lepiej, kiedy Brazylijczyk poprawił swoją dyspozycję. Wtedy jednak pojawił się kolejny problem zdrowotny. Paulinho doznał drugiego urazu w tym samym miejscu, co ponownie wyłączyło go z treningów i meczów. W efekcie jego debiutancki okres w Widzewie został mocno ograniczony.
Masłowski nie zamierza jednak skreślać zawodnika. Wręcz przeciwnie, uważa, że Paulinho Bóia nadal posiada umiejętności, które mogą pozwolić mu odegrać ważną rolę w Ekstraklasie. Jako przykład cierpliwości wskazał sytuację Aliego Gholizadeha, na którego Lech Poznań musiał czekać przez dłuższy czas, zanim Irańczyk zaczął prezentować oczekiwaną formę.
– Paulinho jest naprawdę piłkarzem, który może zrobić różnicę w Ekstraklasie. Dzisiaj niestety nie jest jeszcze gotowy. Robimy wszystko, żeby wrócił do zdrowia jak najszybciej, ale pewnie na niego będzie trzeba najdłużej poczekać – dodał Masłowski.
Transfer Brazylijczyka wpisuje się w większą zmianę podejścia Widzewa do budowania kadry. Łódzki klub tego lata częściej korzystał z wypożyczeń oraz zawodników dostępnych na zasadzie wolnego transferu, jednocześnie rozstając się z piłkarzami, z którymi nie wiązano dalszych planów. Tym samym klub zaczął odchodzić od wcześniejszej polityki wydawania bardzo dużych kwot na pojedyncze transfery.
Masłowski od sierpnia oficjalnie odpowiada za pion sportowy Widzewa, choć jego wpływ na budowę zespołu na sezon 2026/2027 był widoczny już wcześniej. Wśród zawodników sprowadzonych tego lata znalazł się również Paulinho Bóia. Na razie Brazylijczyk nie miał jednak możliwości pokazania pełni swoich możliwości. Widzew nadal czeka na jego powrót, a po nim pozostanie odpowiedź na najważniejsze pytanie: czy 28-latek zdoła udowodnić, że może być istotnym wzmocnieniem zespołu?
