Mateusz Stolarski odniósł się do problemów, z którymi obecnie zmaga się Widzew Łódź. Szkoleniowiec przyznał, że w ostatnich spotkaniach spadła jakość gry jego zespołu w posiadaniu piłki. Jego zdaniem słabsze wyniki doprowadziły do większej niepewności wśród zawodników, co utrudnia im grę z odpowiednią pewnością siebie. Trener uważa, że drużyna musi przezwyciężyć strach, wykazać się większą odwagą i nadal podejmować ryzyko podczas konstruowania akcji ofensywnych.
Stolarski zwrócił również uwagę na zmiany taktyczne, które wpłynęły na ostatnie występy Widzewa. Linia defensywna zespołu jest obecnie ustawiona znacznie wyżej, a liczba podań wykonywanych na własnej połowie wyraźnie wzrosła. Jednocześnie drużyna częściej dochodzi do sytuacji bramkowych. Szkoleniowiec zdaje sobie jednak sprawę, że jego podopieczni potrzebują czasu, aby przyzwyczaić się do nowego sposobu gry i lepiej zrozumieć założenia taktyczne.
Trener został również zapytany, czy niektórzy zawodnicy nie tracą koncentracji podczas meczów. Stolarski nie wykluczył takiej możliwości i wyraził rozczarowanie liczbą prostych błędów popełnianych przez jego drużynę. Szczególnie zwrócił uwagę na 60 strat piłki w ostatnim występie zespołu. Jak wyjaśnił, większość z nich wynikała z utraty posiadania. Poprzedni najwyższy wynik w tym elemencie podczas jego pracy z drużyną wynosił 44 straty.
Szkoleniowiec ma nadzieję, że tak słaby występ był jednorazowym przypadkiem. Oczekuje od swoich zawodników większego opanowania i podejmowania lepszych decyzji z piłką przy nodze. Choć dostrzega trudności, z jakimi mierzy się zespół, wierzy, że Widzew może poprawić swoją grę poprzez ograniczenie indywidualnych pomyłek i lepsze przystosowanie się do wprowadzanych zmian taktycznych.
Stolarski zdecydowanie odrzucił również sugestie, że drużyna Widzewa Łódź się rozsypała. Zamiast tego podkreślił, że postawa zawodników w obecnej sytuacji daje mu powody do optymizmu. Zwrócił uwagę na sposób, w jaki piłkarze ze sobą rozmawiają i współpracują, mimo serii rozczarowujących rezultatów. Jego zdaniem utrzymanie dobrej atmosfery i wzajemnego wsparcia jest szczególnie ważne w okresie, gdy drużynie trudno przełożyć swoją grę na zwycięstwa.
Mówiąc o defensywie, trener przyznał, że przed zespołem wciąż pozostaje sporo pracy. Podkreślił, że zbudowanie dobrze zorganizowanej i konkurencyjnej formacji obronnej wymaga czasu, zwłaszcza podczas wdrażania nowego podejścia taktycznego. Priorytetem jest dla niego stworzenie drużyny, która potrafi odpowiednio reagować na trudności, zamiast pozwalać, by niekorzystne wyniki negatywnie wpływały na jej funkcjonowanie.
Zatrudnienie Mateusza Stolarskiego nie rozwiązało automatycznie wszystkich problemów Widzewa Łódź. Początek jego pracy w nowym klubie jest wymagający, a pierwsze cztery spotkania przyniosły trzy remisy i jedną porażkę. Nic więc dziwnego, że kibice czterokrotnych mistrzów Polski nie są zadowoleni z takich rezultatów. Fani oczekują, że drużyna w końcu wróci na zwycięską ścieżkę.
W ostatnim czasie w mediach społecznościowych zaczęły również krążyć plotki dotyczące atmosfery w szatni Widzewa. Według pojawiających się doniesień zespół miał podzielić się na mniejsze grupy, co wywołało pytania o relacje pomiędzy zawodnikami. Takie spekulacje dodatkowo zwiększyły niepewność wokół klubu, który już teraz przechodzi trudniejszy okres.
Mateusz Stolarski zdecydowanie nie zgadza się jednak z tymi doniesieniami. Podczas konferencji prasowej przed spotkaniem Widzewa z Górnikiem Zabrze szkoleniowiec stanowczo odrzucił sugestie, że w łódzkiej szatni doszło do podziałów. Jego wypowiedź pokazuje, że mimo słabszych wyników i licznych błędów na boisku nadal wierzy w nastawienie swoich piłkarzy oraz ich zdolność do wspólnej pracy nad poprawą sytuacji drużyny.
