Widzew Łódź przekazał ważne informacje dotyczące Jusufa Gazibegovicia, który musiał opuścić boisko podczas ostatniego spotkania ligowego z Piastem Gliwice. Klub potwierdził, że prawy obrońca nie doznał kontuzji, co powinno uspokoić kibiców zaniepokojonych jego stanem zdrowia.
Pierwsze wyjaśnienia pojawiły się w odpowiedzi klubu na pytanie zadane w serwisie społecznościowym X. Widzew poinformował, że Gazibegović zmagał się ze skurczami mięśni, a nie z urazem. Wszystko wskazuje więc na to, że zmiana nie była spowodowana poważniejszym problemem zdrowotnym.
Następnie łódzki klub przekazał kolejną wiadomość, potwierdzając, że zawodnik powinien być do dyspozycji sztabu szkoleniowego przed następnym spotkaniem. „Jusuf będzie do dyspozycji trenera przed kolejnym meczem” – poinformował Widzew.
Gazibegović rozpoczął spotkanie z Piastem Gliwice w podstawowym składzie i odegrał ważną rolę w ofensywnych poczynaniach swojej drużyny. To właśnie po jego podaniu Karol Świderski zdobył bramkę, doprowadzając do wyrównania i dając Widzewowi nadzieję na wywiezienie korzystnego wyniku z Gliwic.
W 73. minucie bośniacki obrońca musiał jednak opuścić murawę. W jego miejsce na boisku pojawił się Marcel Krajewski. Zmiana wzbudziła niepokój wśród kibiców, którzy zaczęli zastanawiać się, czy zawodnik nie nabawił się kolejnego urazu.
Obawy były zrozumiałe, ponieważ 26-latek stosunkowo niedawno wrócił do pełnej dyspozycji po wcześniejszych problemach zdrowotnych. Każda kolejna przerwa w grze mogłaby skomplikować jego sytuację, dlatego kibice z uwagą oczekiwali na oficjalne stanowisko klubu.
Sam mecz zakończył się rozczarowaniem dla łódzkiej drużyny. Po wyrównującym trafieniu Świderskiego Widzew miał szansę na zdobycie punktu, jednak w końcówce Quentin Boisgard przesądził o zwycięstwie Piasta Gliwice 2:1.
Porażka była kolejnym niepowodzeniem zespołu Mateusza Stolarskiego, który liczył na przełamanie po dwóch wcześniejszych remisach. Ostatecznie Widzew wrócił z Gliwic bez punktów, mimo że potrafił doprowadzić do wyrównania i ponownie włączyć się do walki o korzystny rezultat.
Dostępność Gazibegovicia przed kolejnym spotkaniem może być więc dobrą wiadomością dla sztabu szkoleniowego. Jego występ przeciwko Piastowi pokazał, że potrafi wspierać drużynę nie tylko w defensywie, ale również w działaniach ofensywnych.
Na ten moment kibice Widzewa mogą odetchnąć z ulgą. Klub wyjaśnił, że zejście zawodnika z boiska było spowodowane skurczami mięśni, a nie kontuzją. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, Mateusz Stolarski będzie mógł uwzględnić bośniackiego obrońcę przy ustalaniu składu na następny mecz.
