Polski Związek Piłki Nożnej odniósł się do kontrowersyjnej sytuacji z meczu Widzewa Łódź z Wisłą Kraków. Chodzi o rzut karny podyktowany po zagraniu ręką jednego z obrońców gospodarzy. Sprawa wzbudziła sporo dyskusji, ponieważ sędziowie przez dłuższy czas analizowali powtórki VAR, zanim arbiter główny podjął ostateczną decyzję.
Do zdarzenia doszło w polu karnym Widzewa, gdy jeden z zawodników Wisły oddał strzał na bramkę. Piłka trafiła w rękę Ricardo Visusa, który próbował zablokować uderzenie. Sędziowie VAR dokładnie przeanalizowali całą sytuację i ostatecznie zarekomendowali sędziemu głównemu obejrzenie powtórek na monitorze. Po weryfikacji arbiter wskazał na jedenasty metr.
Przedstawiciele Kolegium Sędziów PZPN wyjaśnili, dlaczego ich zdaniem decyzja o podyktowaniu rzutu karnego była prawidłowa. W oficjalnym stanowisku zwrócili uwagę na charakter interwencji obrońcy oraz sposób, w jaki ułożenie jego ciała wpłynęło na tor lotu piłki.
„Interwencja obrońcy, ze względu na brak bezpośredniej walki o piłkę, miała charakter wyłącznie blokowania. Fakt, że była to ręka podpierająca ciało, nie ma znaczenia; zawodnik nienaturalnie powiększył obrys swojego ciała. Dlatego decyzja sędziów o podyktowaniu rzutu karnego jest prawidłowa” – czytamy w komunikacie Prezydium Kolegium Sędziów PZPN.
Według osób odpowiedzialnych za ocenę tej sytuacji nie było zatem podstaw do zakwestionowania decyzji arbitra. Choć ręka Ricardo Visusa rzeczywiście pełniła funkcję podpierającą, zdaniem Kolegium Sędziów jej ułożenie doprowadziło do nienaturalnego powiększenia obrysu ciała. W konsekwencji interwencja obrońcy została uznana za niezgodną z przepisami, co uzasadniało przyznanie Wiśle rzutu karnego.
Spotkanie przy al. Piłsudskiego zakończyło pierwszy dzień zmagań w ramach finałowej serii rozgrywek. Dla kibiców Widzewa był to rozczarowujący wieczór, ponieważ gospodarze nie zdołali osiągnąć oczekiwanego rezultatu. Zespół Mariusza Jopa prezentował większą aktywność w ofensywie i miał okazję przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Wisła Kraków była blisko zdobycia kompletu punktów, jednak nie wykorzystała jednej z najważniejszych okazji w drugiej połowie. W 66. minucie do wykonania rzutu karnego podszedł Ángel Rodado. Hiszpański napastnik nie zdołał jednak pokonać Bartłomieja Drągowskiego, ponieważ piłka po jego uderzeniu trafiła w poprzeczkę.
Zanim doszło do tej próby, arbitrowie musieli dokładnie rozstrzygnąć, czy zagranie ręką Ricardo Visusa rzeczywiście kwalifikowało się do odgwizdania przewinienia. Cała analiza rozpoczęła się po strzale Jakuba Krzyżanowskiego, który zmierzał w światło bramki strzeżonej przez Drągowskiego. Uderzenie zostało zablokowane ręką obrońcy Widzewa, co doprowadziło do interwencji VAR i późniejszej decyzji o rzucie karnym.
Oficjalne stanowisko PZPN kończy przynajmniej część dyskusji dotyczącej tej konkretnej sytuacji. Kolegium Sędziów jednoznacznie uznało, że jedenastka została podyktowana zgodnie z przepisami. Mimo że wykonawca rzutu karnego nie wykorzystał swojej szansy, sama decyzja arbitra otrzymała pełne poparcie ze strony władz sędziowskich.
