Sławomir Majak uważa, że Widzew Łódź popełnił błąd, rozstając się z Aleksandarem Vukoviciem. Były piłkarz łódzkiego klubu, a obecnie trener Siarki Tarnobrzeg, jest zdania, że serbski szkoleniowiec zasługiwał na więcej czasu, aby wprowadzić swoje pomysły i zbudować drużynę zdolną do osiągania lepszych wyników.
Majak podkreśla, że pracy Vukovicia nie należy oceniać wyłącznie przez pryzmat jego pierwszych miesięcy w klubie. Serb pojawił się w Łodzi na początku marca, a jego najważniejszym zadaniem było uratowanie Widzewa przed spadkiem z Ekstraklasy. W takich okolicznościach trudno było oczekiwać efektownej gry i spektakularnych występów. Najważniejsze było utrzymanie zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej, co ostatecznie udało się zrealizować.
Zdaniem Majaka oczekiwania wobec Vukovicia powinny zmienić się wraz z rozpoczęciem kolejnego sezonu. Zamiast traktować go wyłącznie jako szkoleniowca zatrudnionego do ratowania drużyny, Widzew powinien dać mu szansę na realizację długofalowego projektu. Były zawodnik uważa, że Serb miał odpowiednie umiejętności, aby zapewnić zespołowi większą stabilizację i stopniowo walczyć o wyższe miejsca w tabeli.
– Vuković przyszedł do Widzewa, żeby uratować go przed spadkiem, dlatego nie mogliśmy oczekiwać fajerwerków. Trudno również oceniać styl gry drużyny, kiedy trener zostaje zatrudniony do gaszenia pożaru. Widzew się utrzymał i wydaje mi się, że wiele osób oczekiwało, iż od początku kolejnego sezonu szkoleniowiec nada zespołowi odpowiedni kierunek – wyjaśnił Majak.
Były piłkarz zwrócił również uwagę, że Vukovicia nie powinno się szufladkować jako trenera specjalizującego się wyłącznie w walce o utrzymanie. Jego zdaniem Serb ma potencjał, aby prowadzić zespół w dłuższej perspektywie i zapewnić mu systematyczny rozwój, pod warunkiem otrzymania odpowiedniego zaufania oraz wsparcia.
– Dla mnie to trener na dłuższy okres, któremu należało dać więcej czasu. Uważam, że z nim Widzew obrałby bardziej normalną drogę, ponieważ sądzę, że jego praca przyniosłaby efekty – dodał.
Majak rozumie jednak, że właściciel Widzewa ma wysokie oczekiwania, szczególnie biorąc pod uwagę duże środki finansowe inwestowane w klub. Zaznaczył jednocześnie, że wydawanie dużych pieniędzy nie gwarantuje natychmiastowego sukcesu. W futbolu budowanie konkurencyjnej drużyny wymaga cierpliwości, stabilizacji i podejmowania właściwych decyzji przez dłuższy czas.
Ostatecznie przygoda Vukovicia z Widzewem zakończyła się jednak inaczej. Po wywalczeniu utrzymania w Ekstraklasie Serb miał poprowadzić zespół do znacznie lepszych wyników w kolejnym sezonie. Oczekiwanej poprawy jednak zabrakło, co przyczyniło się do jego odejścia.
Od tamtej pory Widzew ma poważne problemy ze znalezieniem stabilizacji na ławce trenerskiej. Za wyniki łódzkiej drużyny odpowiadało już kilku szkoleniowców, w tym również Patryk Czubak, którego kadencja nie trwała długo. Częste zmiany na tym stanowisku nie pomogły jednak w osiągnięciu oczekiwanej regularności.
Obecnie próbę wyprowadzenia zespołu z kryzysu podejmuje Mateusz Stolarski, ale jego początki nie należą do udanych. W pierwszych sześciu spotkaniach pod jego wodzą Widzew zanotował cztery remisy i dwie porażki. Takie rezultaty nie napawają optymizmem i pokazują, jak wiele pracy wciąż czeka łódzki zespół.
Stolarski objął drużynę 11 września, zastępując doświadczonego Aleksandara Vukovicia. Trudny początek jego pracy ponownie uwypuklił problemy Widzewa, który wciąż szuka sposobu na odzyskanie stabilności i powrót do regularnego zdobywania punktów. Słowa Majaka pokazują, że większa cierpliwość i konsekwencja w podejściu do trenerów mogłyby okazać się dla klubu znacznie lepszym rozwiązaniem.
