Widzew Łódź nie był tak aktywny na rynku transferowym jak podczas poprzednich okienek, jednak latem klub przeprowadził sporo ruchów kadrowych. Liczba nowych zawodników pokazuje, że czterokrotny mistrz Polski poważnie podszedł do zadania wzmocnienia zespołu przed rozpoczęciem nowego sezonu.
Latem do Widzewa Łódź dołączyło łącznie dziewięciu piłkarzy. Wśród najbardziej znaczących nowych twarzy znaleźli się Karol Świderski, Darian Males, Mario García, Stipe Biuk oraz Jusuf Gazibegović. Ich przyjście rozbudziło nadzieje kibiców, którzy liczyli na to, że nowe nabytki pomogą drużynie skuteczniej rywalizować w Ekstraklasie.
Na papierze transfery Widzewa wyglądały obiecująco. Klub pozyskał kilku zawodników, którzy mieli podnieść jakość zespołu i zwiększyć rywalizację w składzie. Rzeczywistość boiskowa okazała się jednak znacznie mniej optymistyczna. Mimo inwestycji i przyjścia nowych piłkarzy drużyna nie potrafi prezentować poziomu, jakiego od niej oczekiwano. W efekcie wśród kibiców rośnie niepokój o dalszy przebieg sezonu.
Wyniki Widzewa Łódź nie napawają optymizmem. W pierwszych jedenastu meczach zespół odniósł zaledwie jedno zwycięstwo, co przełożyło się na 14. miejsce w tabeli Ekstraklasy. Jak na klub, który chciał walczyć o znacznie wyższe lokaty, jest to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Pojawiają się więc pytania, czy letnie transfery rzeczywiście przyniosły zamierzony efekt.
Coraz trudniej ignorować różnicę między potencjałem nowych zawodników a tym, co drużyna pokazuje na boisku. Sprowadzenie dziewięciu piłkarzy było znaczącym krokiem w kierunku wzmocnienia kadry, ale teraz Widzew musi przełożyć te ruchy na regularne zdobywanie punktów. Sezon już teraz okazuje się wymagający, dlatego presja na zawodnikach i sztabie szkoleniowym będzie coraz większa. Zespół potrzebuje wyraźnej poprawy, jeśli chce spełnić oczekiwania kibiców i uniknąć dalszych problemów w ligowej tabeli.
