Okazało się, że „klejnot w koronie” był jedynie fałszywym diamentem. Debiutancki sezon Andiego Zeqiriego w Widzewie Łódź okazał się ogromnym rozczarowaniem. Bartłomiej Stańdo zasugerował w programie Seksyki, że napastnik może już nigdy nie zagrać dla łódzkiego klubu.
Transfer Zeqiriego miał być ruchem z najwyższej półki. Widzew chciał sprowadzić klasowego snajpera, zazdroszcząc rywalom skutecznych napastników. Ówczesny pion sportowy uznał, że spośród wielu kandydatów to właśnie Andi Zeqiri będzie najlepszym wyborem.
Reprezentant Szwajcarii został przyjęty po królewsku. Robert Dobrzycki wysłał po niego prywatny odrzutowiec i zaoferował mu jedną z najwyższych pensji w Ekstraklasie. 26-latek został zaprezentowany kibicom podczas efektownej sesji zdjęciowej w czerwono-biało-czerwonych barwach.
Zeqiri otrzymał wiele okazji, by udowodnić swoją wartość i pokazać, że zasługuje na zaufanie oraz pieniądze zainwestowane w jego transfer. Niestety, nie sprostał oczekiwaniom.
W 28 występach szwajcarski napastnik zdobył zaledwie trzy bramki i zanotował jedną asystę. W rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy trafił do siatki tylko raz. Pod koniec sezonu został przesunięty do roli rezerwowego.
Co dalej z 18-krotnym reprezentantem Szwajcarii? Według doniesień Servette FC rozważa wypożyczenie zawodnika z opcją wykupu.
Bartłomiej Stańdo uważa, że Zeqiri prawdopodobnie nigdy więcej nie założy koszulki Widzewa.
– Przyszłość Osmana Bukariego może nie być do końca pewna, ale z tego, co wiem, najprawdopodobniej zostanie w klubie. Natomiast Andi Zeqiri może już nie zagrać w Widzewie – powiedział dziennikarz na kanale Seksyki.pl.
– Wola Widzewa będzie w tej sprawie jednoznaczna. Może trafić na wypożyczenie do Servette, ale tam zarabiałby jedynie część tego, co otrzymuje obecnie w Widzewie – dodał Piotr Koźmiński.
