Widzew Łódź sprowadził jak dotąd tego lata tylko Karola Świderskiego. Nowy dyrektor sportowy, Artur Płatek, opowiedział o planach transferowych klubu i zapowiedział, że Widzew nie będzie już wydawał tak dużych pieniędzy.
Widzew nie zamierza już wydawać fortuny na transfery
Od momentu, gdy Robert Dobrzycki przejął stery klubu, Widzew funkcjonuje na niespotykaną wcześniej w swojej historii skali finansowej. Mimo wydania ponad 20 milionów euro na wzmocnienia w poprzednim sezonie, drużyna do samego końca walczyła o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie, a wyniki na boisku pozostawiały wiele do życzenia.
Zmiany w pionie sportowym pokazują jednak, że klub obrał nowy kierunek. Do Widzewa dołączyli Artur Płatek oraz Łukasz Masłowski. Masłowski odpowiada za cały pion sportowy, natomiast Płatek pełni funkcję dyrektora sportowego.
Jak dotąd jedynym letnim wzmocnieniem jest Karol Świderski, który po latach gry za granicą wrócił do Ekstraklasy. Co dalej? Płatek przyznał, że choć kadra ma odpowiednią jakość i szerokość, wciąż wymaga kilku korekt.
– Nie możemy sprowadzić nie wiadomo ilu zawodników. Każdy piłkarz musi pasować do naszego profilu i mieć odpowiednie cechy mentalne. Oczywiście musimy wzmocnić lewą stronę obrony i to będzie nasz główny cel w najbliższych dniach oraz tygodniach. Kolejne ruchy będą bardziej przemyślane. Spodziewamy się jeszcze kilku transferów, ale nie chcę teraz mówić o szczegółach. Analizujemy również obecną kadrę. Kilku zawodników wróciło z wypożyczeń, a trener wcześniej ich nie znał. Chcemy ocenić ich wartość – powiedział Artur Płatek w rozmowie z oficjalnymi mediami klubu.
