Wszystko wskazuje na to, że Marin Šotiček nie zostanie piłkarzem Widzewa Łódź, choć jeszcze niedawno wydawało się, że finalizacja transferu jest już tylko kwestią czasu. Ruch, który zapowiadał się jako jedno z najciekawszych wzmocnień tego lata, ostatecznie najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku.
Jako pierwszy o możliwym transferze Chorwata poinformował Tomasz Włodarczyk. Według jego ustaleń Widzew był już na końcowym etapie negocjacji z FC Basel i wszystko zmierzało do pomyślnego zakończenia rozmów.
Niedługo później pojawiły się kolejne szczegóły dotyczące planowanej transakcji. Šotiček miał trafić do łódzkiego klubu na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu. Co więcej, kwota ewentualnego transferu definitywnego była określana jako rozsądna i osiągalna dla Widzewa.
Z czasem wokół całej sprawy pojawiły się jednak różne opinie na temat przyczyn fiaska negocjacji. Dziennikarz Maciej Winczewski uważa, że duży wpływ na niepowodzenie miał przeciek do mediów. Jego zdaniem zbyt wczesne ujawnienie informacji mogło skomplikować rozmowy i doprowadzić do upadku transferu.
Innego zdania jest Bartłomiej Stańdo, który nie zgadza się z teorią, że to medialne doniesienia przesądziły o losach transakcji. Według niego przyczyny niepowodzenia należy szukać gdzie indziej, choć nie wskazał jednoznacznie, co ostatecznie zadecydowało o braku porozumienia.
Jeszcze wcześniej Stańdo bardzo pozytywnie oceniał konstrukcję planowanej umowy. Podkreślał, że wypożyczenie z opcją wykupu było korzystnym rozwiązaniem dla Widzewa, ponieważ dawało klubowi możliwość dokładnej oceny zawodnika przed podjęciem decyzji o jego definitywnym pozyskaniu.
Dziennikarz zwracał również uwagę, że warunki kontraktu miały motywować piłkarza do jak najlepszej gry. Znaczna część jego wynagrodzenia miała zależeć od występów i osiąganych wyników, a nie wyłącznie od stałej pensji, co mogło zachęcić go do szybkiego udowodnienia swojej wartości.
Na ten moment wszystko wskazuje na to, że kibice Widzewa będą musieli pogodzić się z rozczarowaniem. Marin Šotiček najprawdopodobniej nie zasili szeregów czerwono-biało-czerwonych, mimo że jeszcze niedawno jego transfer wydawał się niemal przesądzony.
