Bartłomiej Drągowski nie krył rozczarowania po porażce Widzewa Łódź z Piastem Gliwice 1:2. Bramkarz nie ukrywał frustracji po tym, jak jego drużyna ponownie straciła decydującego gola w końcowych minutach spotkania. To kolejny niepokojący sygnał dla łódzkiego zespołu.
Porażka w Gliwicach była szczególnie bolesna, ponieważ Widzew miał szansę wywieźć z tego spotkania korzystny rezultat. Ostatecznie jednak bramka Quentina Boisgarda przesądziła o zwycięstwie Piasta i sprawiła, że drużyna z Łodzi ponownie musi zmierzyć się z pytaniami o swoją postawę w końcówkach meczów.
Strata goli w decydujących momentach staje się coraz większym problemem Widzewa. Trafienie Luisa Palmy w przegranym 2:3 meczu z Lechem Poznań, bramka Antonio Milicia w zremisowanym 2:2 spotkaniu z Wieczystą Kraków, a teraz gol Boisgarda przeciwko Piastowi sprawiają, że frustracja w łódzkim zespole stale rośnie.
Po końcowym gwizdku w Gliwicach Drągowski przyznał, że trudno mu znaleźć odpowiednie słowa, aby opisać kolejne rozczarowanie. Jego zdaniem zawodnikom nie można odmówić zaangażowania i walki, jednak wysiłek całej drużyny ponownie nie wystarczył do osiągnięcia korzystnego wyniku.
– Nie wiem, co powiedzieć, bo to kolejny mecz, który przegrywamy w 90. minucie. Nikomu nie można odmówić zaangażowania ani woli walki. Nie widzę ani jednego zawodnika, który nie próbowałby dać z siebie wszystkiego. Wszyscy walczyli, ale ostatecznie wszystko rozstrzyga się w tych ostatnich minutach. Nie wiem, co się wtedy wydarzyło – powiedział bramkarz Widzewa.
Słowa 29-latka pokazują, jak duże rozczarowanie panuje w drużynie, która wciąż szuka większej regularności. Choć piłkarzom nie brakuje determinacji, powtarzające się straty bramek w końcówkach utrudniają im budowanie serii dobrych wyników i przekuwanie zaangażowania na punkty.
Drągowski zwrócił również uwagę, że o konieczności przełamania i poprawy sytuacji Widzewa mówi się już od dłuższego czasu. Jego zdaniem klub musi wreszcie wyjść poza ciągłe zapowiedzi poprawy i znaleźć sposób na przełożenie ich na konkretne rezultaty na boisku.
– Odkąd tutaj jestem, cały czas mówimy o przełamaniu. To musi pójść w innym kierunku, bo od dawna powtarzamy, że Widzew Łódź musi się obudzić. Wygrywamy jeden mecz, mówimy, że jest świetnie i że Widzew rusza do przodu, a potem przychodzi kolejny mecz. Trudno tak szybko znaleźć rozwiązanie, bo jestem sfrustrowany tym, co się wydarzyło – podsumował Drągowski.
Statystyki pokazują, przed jakim wyzwaniem stoi bramkarz i jego koledzy z zespołu. Drągowski rozegrał w barwach Widzewa Łódź 26 spotkań, ale drużyna wygrała zaledwie sześć z nich. Najnowsza porażka tylko zwiększa presję na zespole, który musi znaleźć sposób na ustabilizowanie formy i przestać tracić bramki w kluczowych momentach.
Widzew potrzebuje teraz przede wszystkim przełożenia zaangażowania na konkretne wyniki. Dopóki łodzianie nie nauczą się lepiej kontrolować końcówek spotkań, podobne problemy mogą nadal kosztować ich cenne punkty w Ekstraklasie.
