Widzew Łódź poniósł kolejną porażkę pod wodzą Mateusza Stolarskiego. Łodzianie przegrali na wyjeździe z Piastem Gliwice 1:2 w meczu Ekstraklasy. Drużyna wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo pod wodzą nowego szkoleniowca, a jej sytuacja w ligowej tabeli staje się coraz trudniejsza.
Po remisach z Legią Warszawa (1:1) i Wieczystą Kraków (2:2) Widzew ponownie nie zdołał zdobyć kompletu punktów. Tym razem o porażce zespołu z Łodzi przesądził Quentin Boisgard, który strzelił decydującego gola w doliczonym czasie gry.
Podczas konferencji prasowej po spotkaniu 33-letni trener odniósł się do występu swojej drużyny i wskazał błędy w defensywie jako jedną z głównych przyczyn porażki. Stolarski podkreślił, że zamiast koncentrować się na decyzjach sędziowskich, jego zespół powinien przede wszystkim przeanalizować własne niedociągnięcia.
– Gratulacje dla Piasta Gliwice za zwycięstwo. Jeśli chodzi o ten mecz, przyczyn musimy szukać przede wszystkim u siebie – powiedział szkoleniowiec Widzewa.
Trener zwrócił uwagę na dwa istotne problemy, które miały wpływ na końcowy rezultat. Jednym z nich był sposób, w jaki jego drużyna straciła obie bramki. Zdaniem Stolarskiego defensywa powinna reagować szybciej i skuteczniej radzić sobie z zagrożeniem stwarzanym przez rywali.
– Tracimy dwie podobne bramki. Jako obrona musimy szybciej reagować, wcześniej blokować dośrodkowania, a następnie wybijać piłkę z pola karnego – wyjaśnił trener.
Stolarski zaznaczył również, że w tych sytuacjach jego zawodnicy mieli przewagę liczebną, ale nie potrafili odpowiednio jej wykorzystać. Brak zdecydowania i odpowiedniej reakcji sprawił, że Piast zdołał stworzyć zagrożenie, które ostatecznie przełożyło się na bramki.
Wypowiedź szkoleniowca pokazuje, że jednym z najważniejszych zadań Widzewa będzie poprawa organizacji gry defensywnej. Szybsze doskakiwanie do rywali, skuteczniejsze blokowanie dośrodkowań i lepsze wybijanie piłki z własnego pola karnego mogą mieć kluczowe znaczenie w kolejnych spotkaniach.
Trener odniósł się także do kwestii ewentualnego rzutu karnego i decyzji arbitra. Przyznał jednak, że nie rozmawiał z sędzią, ponieważ uważa, że jego drużyna powinna najpierw skupić się na własnych błędach.
– Nie rozmawiałem z sędzią, ponieważ uważam, że najpierw powinniśmy skupić się na sobie. Nie zrobiliśmy wszystkiego, co mogliśmy, żeby zapobiec tej bramce. Za to chcę winić swój zespół, a nie zastanawiać się, czy był rzut karny, czy go nie było – przyznał Stolarski.
Porażka z Piastem to kolejny rozczarowujący wynik Widzewa pod wodzą nowego szkoleniowca. Łodzianie nadal nie potrafią wygrać, a kolejne stracone punkty dodatkowo komplikują ich sytuację w ligowej tabeli. Zespół musi jak najszybciej znaleźć sposób na poprawę swojej gry i odzyskać skuteczność.
Najbliższym celem Stolarskiego będzie wyciągnięcie wniosków z ostatniego spotkania oraz wyeliminowanie błędów, które kosztowały drużynę utratę punktów. Widzew potrzebuje zdecydowanej reakcji, ponieważ dalsze niepowodzenia mogą jeszcze bardziej utrudnić realizację ligowych celów
