Były trener Widzewa Łódź postanowił odnieść się do sytuacji, która w ostatnim czasie wzbudzała sporo emocji wokół klubu. Szkoleniowiec otwarcie opowiedział o presji, z jaką musiał się mierzyć, oraz o poczuciu, że odpowiedzialność za problemy zespołu często spadała właśnie na niego.
W jego opinii w trudnych momentach łatwo było wskazać jedną osobę jako winnego. Były trener przyznał, że wielokrotnie miał wrażenie, iż to na nim skupiała się krytyka, niezależnie od tego, jakie były rzeczywiste przyczyny problemów drużyny.
„Wszyscy wskazywali na mnie palcem” – powiedział, odnosząc się do okresu swojej pracy w Widzewie Łódź.
Szkoleniowiec nie ukrywał, że taka sytuacja była dla niego trudna. Praca trenera wiąże się z odpowiedzialnością za wyniki, jednak na końcowy rezultat wpływa wiele czynników, między innymi forma zawodników, kontuzje, decyzje transferowe czy sytuacja panująca wewnątrz zespołu.
Były trener uważa, że część krytyki była związana przede wszystkim z wynikami osiąganymi przez Widzew. Kiedy drużyna nie spełnia oczekiwań, trener zazwyczaj znajduje się w centrum uwagi i musi liczyć się z pytaniami dotyczącymi swojej przyszłości.
Z jego słów wynika jednak, że nie wszystkie problemy można było rozwiązać wyłącznie poprzez decyzje podejmowane na ławce trenerskiej. Szkoleniowiec chciałby, aby jego pracę oceniano również przez pryzmat okoliczności, w jakich przyszło mu funkcjonować.
Rozstanie z Widzewem zakończyło pewien etap jego kariery, ale temat jego pracy w Łodzi wciąż wywołuje dyskusje. Były szkoleniowiec zdecydował się więc przedstawić własną perspektywę i odpowiedzieć na część zarzutów, które pojawiały się w przestrzeni publicznej.
Jego wypowiedź może być interesująca dla kibiców Widzewa, którzy przez ostatnie miesiące obserwowali zmiany zachodzące w klubie. Słowa byłego trenera pokazują bowiem, że kulisy pracy szkoleniowca mogą wyglądać zupełnie inaczej niż obraz widoczny z perspektywy trybun.
Teraz pozostaje pytanie, jak jego słowa zostaną odebrane przez kibiców oraz osoby związane z klubem. Jedno jest pewne – były trener Widzewa Łódź nie zamierza pozostawić swojej historii bez komentarza.
