Darko Czurlinow był o krok od podpisania kontraktu z Widzewem Łódź, jednak transfer niespodziewanie rozpadł się na ostatniej prostej. Według bramkarza Rafała Gikiewicza reprezentant Macedonii Północnej przeszedł już badania medyczne i przebywał w hotelu, zanim doszło do zaskakującego zwrotu akcji.
Gikiewicz ujawnił, że wszystko wskazywało na pomyślne zakończenie negocjacji. Przedstawiciele Widzewa mieli przyjechać po zawodnika do hotelu, aby sfinalizować transfer, jednak na miejscu okazało się, że piłkarza już tam nie było. – „Czurlinow przeszedł badania medyczne w Widzewie Łódź i był w hotelu. Pojechali po niego, ale nawet nie zszedł, bo już go tam nie było” – relacjonował bramkarz.
26-letni skrzydłowy wciąż ma jeszcze rok ważnego kontraktu z tureckim Kocaelispor, jednak prowadzi rozmowy w sprawie rozwiązania umowy. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie ponownie zobaczymy go na boiskach PKO BP Ekstraklasy.
Widzew zrobił wiele, aby przekonać reprezentanta Macedonii Północnej do gry w Łodzi. Według medialnych doniesień klub zaoferował mu wynagrodzenie w wysokości 30 tysięcy euro miesięcznie oraz atrakcyjny system premii, co pokazuje, jak bardzo zależało mu na pozyskaniu zawodnika.
Mimo że badania medyczne zakończyły się pomyślnie, a finalizacja transferu wydawała się jedynie formalnością, do podpisania umowy ostatecznie nie doszło. W ostatniej chwili nastąpił nieoczekiwany zwrot wydarzeń i Czurlinow zrezygnował z przeprowadzki do Widzewa.
Zamiast zasilić zespół z Łodzi, skrzydłowy ma trafić do Pogoni Szczecin. Nagła zmiana decyzji zaskoczyła zarówno kibiców, jak i obserwatorów rynku transferowego, ponieważ jeszcze chwilę wcześniej wydawało się, że jego przejście do Widzewa jest przesądzone.
