Pobyt Hamulicia w Widzewie Łódź nie spełnił oczekiwań. Bośniacki napastnik miał wzmocnić siłę ofensywną zespołu, jednak nie zdołał odegrać znaczącej roli i nie sprostał pokładanym w nim nadziejom.
W 13 występach w barwach Widzewa 25-latek zdobył zaledwie jedną bramkę. Do swojego dorobku dołożył także trzy asysty, lecz jego występy nie przekonały ani sztabu szkoleniowego, ani kibiców. Z biegiem sezonu nie potrafił wywalczyć sobie stałego miejsca w składzie ani ustabilizować formy.
Jednym z najbardziej pamiętnych momentów jego pobytu w Łodzi nie było jednak wydarzenie boiskowe. Hamulić doznał kontuzji dłoni po uderzeniu w drzwi w przypływie frustracji. To nietypowe zdarzenie szybko stało się jednym z symboli jego krótkiej przygody z Widzewem, przyćmiewając to, co pokazał na murawie.
Po zakończeniu sezonu władze Widzewa postanowiły nie kontynuować współpracy z zawodnikiem. Klub uznał, że rozstanie będzie najlepszym rozwiązaniem dla obu stron, kończąc tym samym rozczarowujący etap jego kariery w Łodzi.
Po odejściu z Widzewa Hamulić nie musiał długo czekać na kolejną szansę w Ekstraklasie. Jego doświadczenie zdobyte na polskich boiskach sprawiło, że znalazł się klub gotowy ponownie na niego postawić.
Działacze Wisły Płock zdecydowali się dać 25-letniemu napastnikowi okazję do odbudowania swojej kariery. Wierzą, że nowe otoczenie pomoże mu odzyskać pewność siebie i wrócić do formy.
Dla Hamulicia ten transfer oznacza znacznie więcej niż tylko zmianę klubu. To szansa na pozostawienie za sobą nieudanego okresu i udowodnienie, że nadal może być wartościowym napastnikiem w Ekstraklasie.
Najbliższy sezon pokaże, czy wykorzysta tę drugą szansę. Zarówno Hamulić, jak i Wisła Płock mają nadzieję, że ich współpraca okaże się znacznie bardziej udana niż jego poprzedni pobyt w Widzewie Łódź.
