Jagiellonia Białystok była bardzo zdeterminowana, aby przekonać Łukasza Masłowskiego do pozostania w klubie. Jej działania miały wykraczać daleko poza standardową propozycję przedłużenia współpracy. Były dyrektor sportowy zdradził, że właściciele klubu rozważali nawet przekazanie mu udziałów w Jagiellonii, aby nakłonić go do kontynuowania pracy nad projektem w Białymstoku.
Masłowski przyznał, że docenił skalę tej propozycji i potraktował ją jako wyraźny dowód tego, jak wysoko klub oceniał jego pracę. Jednocześnie miał jednak poważne wątpliwości dotyczące łączenia funkcji dyrektora sportowego z rolą współwłaściciela. Jego zdaniem taka sytuacja mogłaby być niezręczna i budzić pytania dotyczące etyki.
Jak podkreślił, nawet gdyby ostatecznie zdecydował się pozostać w Jagiellonii, nie przyjąłby takiej oferty. Masłowski zaznaczył, że nie wynikało to z jego relacji z klubem, lecz z jego osobistego przekonania, że dyrektor sportowy nie powinien jednocześnie posiadać udziałów w klubie, którego pion sportowy nadzoruje.
Okazuje się również, że nietypowa propozycja była częścią znacznie większych starań Jagiellonii o zatrzymanie osób odpowiedzialnych za jej ostatnie sukcesy. Masłowski potwierdził, że nie był jedyną osobą, której przedstawiono taką możliwość. Według jego słów podobną ofertę otrzymał również trener Adrian Siemieniec.
„Nie wiem, czy kiedykolwiek udziałowcy proponowali dyrektorowi sportowemu udziały w klubie tylko po to, żeby go zatrzymać. Oczywiście nie dotyczyło to tylko mnie, ponieważ podobną ofertę otrzymał również Adrian Siemieniec” – zdradził Masłowski w rozmowie z Radiem Widzew.
Jagiellonia w ostatnich sezonach przeszła ogromną przemianę i stała się jednym z najbardziej znaczących zespołów polskiego futbolu. Masłowski oraz Siemieniec odegrali ważne role w tym rozwoju, a ich praca przyczyniła się do wzrostu ambicji klubu i jego coraz mocniejszej pozycji na krajowej scenie.
Mimo tych sukcesów Masłowski ostatecznie uznał, że nadszedł czas na zakończenie swojej przygody w Białymstoku. Po odejściu z Jagiellonii wraz z końcem poprzedniego sezonu szybko znalazł nowe wyzwanie. Dołączył do Widzewa Łódź, gdzie objął stanowisko dyrektora sportowego.
W Widzewie Masłowski otrzymał dużą odpowiedzialność za budowę zespołu i pomoc w stworzeniu drużyny, która będzie w stanie walczyć o najważniejsze trofea w Polsce. Właściciel klubu Robert Dobrzycki obdarzył go dużym zaufaniem, dając mu znaczący wpływ na kierunek rozwoju sportowego Widzewa.
Wspominając swoje odejście z Jagiellonii, Masłowski pokazał, jak bardzo klubowi z Białegostoku zależało na jego pozostaniu. Propozycja objęcia udziałów w klubie była niezwykle nietypowa i pokazywała, jak dużą wagę Jagiellonia przywiązywała do utrzymania stabilności w swoim pionie sportowym.
Ostatecznie Masłowski zdecydował się jednak na nowy rozdział kariery. Jego odejście zakończyło ważny etap pracy w Jagiellonii i rozpoczęło kolejną część jego kariery w Widzewie Łódź, gdzie obecnie odpowiada za rozwój sportowego projektu klubu.
