Camilo Mena był jednym z zawodników, których podczas letniego okna transferowego rozważał Widzew Łódź. Ostatecznie do transferu jednak nie doszło. Łukasz Masłowski, który doskonale zna Kolumbijczyka z czasów pracy w Jagiellonii Białystok, wyjaśnił, dlaczego klub zdecydował się nie kontynuować rozmów.
Masłowski ma z Meną dłuższą historię. To właśnie on był zaangażowany w sprowadzenie Kolumbijczyka z łotewskiego klubu do Jagiellonii cztery lata temu. Początkowo zawodnik trafił do Białegostoku na zasadzie wypożyczenia, ale klub nie był wówczas w stanie wykupić go na stałe ze względów finansowych.
Mimo że tamten transfer nie został sfinalizowany, Masłowski nadal bardzo wysoko ocenia umiejętności Mena. Dyrektor sportowy Widzewa uważa go za jednego z najlepszych skrzydłowych, z jakimi miał okazję pracować, i ma o nim bardzo dobre zdanie.
Tym razem największą przeszkodą okazały się jednak oczekiwania finansowe związane z transferem. Zdaniem Masłowskiego kwota oczekiwana przez Lechię Gdańsk nie odpowiadała obecnej sytuacji zawodnika ani poziomowi inwestycji, na jaki Widzew był gotowy.
Masłowski podkreślił, że klub nie zamierzał ponownie przepłacać za zawodnika. Jego zdaniem oczekiwania przedstawione podczas rozmów były zdecydowanie zbyt wysokie, dlatego Widzew postanowił zachować finansową ostrożność.
Mena wcześniej zwrócił na siebie uwagę dzięki bardzo dobrym występom w Lechii Gdańsk. Kolumbijczyk pokazywał swoje możliwości zarówno na zapleczu Ekstraklasy, jak i później na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Przez długi czas wydawało się, że tego lata może opuścić Gdańsk za dużą kwotę i rozpocząć zagraniczny etap kariery.
Paolo Urfer długo pozostawał jednak przy swoich wymaganiach. Według Sebastiana Staszewskiego pojawiały się nawet oferty sięgające około pięciu milionów euro, ale miały one zostać odrzucone. Dopiero pod koniec okna transferowego sytuacja zaczęła się zmieniać, a Lechia stała się bardziej otwarta na negocjacje.
Z okazji skorzystała Korona Kielce, która osiągnęła porozumienie w sprawie wypożyczenia 23-letniego zawodnika. Samo wypożyczenie może kosztować klub z Kielc nawet milion euro, natomiast kwota potencjalnego wykupu ma przekraczać dwa miliony euro.
Masłowski zwrócił również uwagę na aspekt sportowy. W momencie, gdy Widzew mógłby przeprowadzić transfer, klub miał już obsadzone pozycje, na których występuje Mena. Dodatkowo zabrakło miejsca na zgłoszenie kolejnego zawodnika do rozgrywek.
W efekcie Widzew Łódź zdecydował się wycofać z walki o Kolumbijczyka. Choć Łukasz Masłowski doskonale zna jego możliwości i nadal bardzo wysoko ocenia jego talent, tym razem względy finansowe, kadrowe oraz organizacyjne sprawiły, że transfer nie doszedł do skutku.
