Kibice Widzewa Łódź liczyli tego lata na sprowadzenie kolejnego doświadczonego napastnika. Wśród rozważanych kandydatów znajdował się Efthymios Koulouris, który mógł być bardzo interesującą opcją dla łódzkiego klubu. Ostatecznie do transferu jednak nie doszło, a dyrektor sportowy Widzewa Łukasz Masłowski przyznał, że to on podjął decyzję o rezygnacji z dalszych rozmów.
Widzew zakończył letnie okno transferowe, pozyskując nową „dziewiątkę”. Klubowi udało się sprowadzić Ioana Vermeșana z Hellasu Verona. Rumuński napastnik wcześniej wyróżniał się w rozgrywkach Primavera i pokazywał spory potencjał, choć na poziomie seniorskim nie zdążył jeszcze na dobre zaistnieć.
Taki ruch nie wszystkich kibiców jednak przekonał. Część fanów oczekiwała bardziej doświadczonego zawodnika, który mógłby od razu zwiększyć siłę ofensywną zespołu. Koulouris wydawał się pod tym względem znacznie bardziej sprawdzoną opcją.
Wiadomo, że Widzew prowadził rozmowy w sprawie greckiego napastnika. Koulouris był dostępny na zasadzie wolnego transferu po rozwiązaniu umowy z saudyjskim Al-Ula, co dodatkowo czyniło go atrakcyjnym celem. Mimo gry w Arabii Saudyjskiej 30-latek nie stracił skuteczności. W 36 spotkaniach zdobył aż 23 bramki.
Istniała więc realna możliwość, że Koulouris trafi do Łodzi. Ostatecznie negocjacje zatrzymały się jednak na poziomie finansowym, którego Widzew nie zamierzał przekraczać. Masłowski potwierdził, że klub złożył zawodnikowi ofertę, ale była ona ograniczona do wcześniej ustalonego poziomu.
Szef pionu sportowego Widzewa podkreślił, że klub nie chciał rezygnować ze swojej polityki finansowej tylko po to, aby pozyskać bardziej uznanego napastnika. Nawet gdy prezes Robert Dobrzycki zasugerował, aby spróbować mocniej powalczyć o Koulourisa, Masłowski pozostał przy swoim stanowisku.
«„Nie jest tajemnicą, że złożyliśmy Koulourisowi ofertę, ale tylko do określonego poziomu, który sami sobie wyznaczyliśmy. Musimy być konsekwentni, jeśli chodzi o naszą strategię finansową. Otrzymałem wiadomość od prezesa z pytaniem, czy może jednak powalczę o tego zawodnika. Odpowiedziałem, że nie. Kluczowe jest dla nas to, aby piłkarz był głodny gry i naprawdę chciał uczestniczyć w tym projekcie” – wyjaśnił Masłowski w rozmowie z Canal+ Sport.»
Słowa dyrektora sportowego pokazują, jak Widzew podchodzi obecnie do polityki transferowej. Klub nie zamierza znacząco zwiększać wydatków tylko po to, aby wygrać rywalizację o bardziej znane nazwisko. Dla Masłowskiego równie ważna jak umiejętności zawodnika jest jego motywacja oraz rzeczywista chęć związania się z Widzewem.
Koulouris po transferze do Wieczystej Kraków również nie rozpoczął swojej przygody w najlepszy możliwy sposób. W pierwszych czterech występach zdobył tylko jedną bramkę. Trafił do siatki w meczu Pucharu Polski, w którym Wieczysta poniosła porażkę z drugoligową Avią.
Dla Widzewa oznacza to, że większa odpowiedzialność w ataku może teraz spocząć na Ioanie Vermeșanie. Rumuński napastnik będzie miał okazję udowodnić, że jest w stanie stać się ważną postacią ofensywy łódzkiego zespołu. Czy zdoła zapewnić drużynie gole, których oczekiwali kibice po transferze bardziej doświadczonego napastnika? To pokaże dopiero dalsza część sezonu. Jedno jest jednak jasne – Łukasz Masłowski nie zamierzał łamać finansowych zasad Widzewa tylko po to, aby sprowadzić Koulourisa do Łodzi.
