Kibice Widzewa Łódź od dłuższego czasu nie mają zbyt wielu powodów do zadowolenia. Słabe wyniki drużyny i kolejne rozczarowujące występy sprawiają, że atmosfera wokół klubu staje się coraz bardziej napięta. Ostatni mecz z GKS-em Katowice przyniósł kolejne rozczarowanie. Tym razem jednak uwagę przyciągnął nie tylko sam rezultat, ale również wypowiedź trenera Mateusza Stolarskiego podczas konferencji prasowej.
Ostatnie zwycięstwo ligowe Widzew odniósł 9 sierpnia. Wówczas łodzianie pokonali na wyjeździe Jagiellonię Białystok 2:0. Wielu kibiców mogło mieć nadzieję, że będzie to początek lepszej serii, która pozwoli zespołowi stopniowo piąć się w górę tabeli Ekstraklasy. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Od tamtego spotkania drużynie nie udało się ponownie sięgnąć po komplet punktów. Widzew nie potrafił ustabilizować swojej formy, a kolejne niepowodzenia sprawiły, że sytuacja zespołu stała się coraz bardziej niepokojąca.
31 października podopieczni Mateusza Stolarskiego ponownie zeszli z boiska pokonani. Tym razem lepszy okazał się GKS Katowice, który wygrał 3:2. Widzew zdobył dwie bramki, ale nie był w stanie uniknąć kolejnej porażki. Szczególnie bolesne okazały się błędy popełnione przy stracie pierwszego i trzeciego gola.
Po zakończeniu spotkania szkoleniowiec łódzkiego zespołu odniósł się do postawy swoich zawodników. Nie ukrywał rozczarowania sposobem, w jaki jego drużyna traciła bramki. Jednocześnie zaznaczył, że obecna sytuacja kadrowa ogranicza możliwości dokonywania zmian w zespole.
– Straciliśmy pierwszą i trzecią bramkę w kuriozalny sposób. Nie będę wymieniał obecnych zawodników, ponieważ okno transferowe jest już zamknięte. Muszę pracować z piłkarzami, których mam do dyspozycji, ale nadal w nich wierzę. Moją pracą jest ich rozwijanie – wyjaśnił 33-letni trener.
Wypowiedź Stolarskiego szybko wywołała dyskusję. Część obserwatorów uważa, że szkoleniowiec po prostu szczerze opisał problemy, z którymi musi mierzyć się w Widzewie. Nie zabrakło jednak również głosów krytycznych. Pojawiły się wątpliwości, czy publiczne wypowiadanie się w taki sposób o drużynie nie wpłynie negatywnie na atmosferę w szatni.
Niektórzy zwracają uwagę, że podobne komentarze mogą zostać źle odebrane przez samych piłkarzy. Nawet jeśli intencją trenera było podkreślenie trudnej sytuacji zespołu, takie słowa mogą nie pomóc w budowaniu wzajemnego zaufania w kluczowym momencie sezonu.
Jeden z komentujących nie krył zdziwienia wypowiedzią szkoleniowca. – Nie wiem, w poniedziałek wchodzisz do tej szatni, o której wspominałeś. Jeszcze kilka zdań i będzie ciekawie. Dziwne słowa jak dla mnie – stwierdził.
W Widzewie Łódź sytuacja staje się coraz bardziej wymagająca. Mateusz Stolarski musi nie tylko znaleźć sposób na poprawę wyników sportowych, ale również zadbać o odpowiednią atmosferę w drużynie. Jego ostatnia wypowiedź stała się kolejnym tematem dyskusji wokół klubu, który pilnie potrzebuje pozytywnego przełomu.
