Sytuacja Widzewa Łódź staje się coraz bardziej niepokojąca. Mimo zmian zachodzących w klubie, roszad na stanowisku trenera i kolejnych prób poprawienia wyników, drużyna wciąż nie potrafi ustabilizować swojej formy. Co więcej, zdaniem niektórych obserwatorów zespół prezentuje się jeszcze gorzej niż wcześniej. Swojego rozczarowania postawą byłego klubu nie ukrywa Artur Wichniarek.
Były napastnik „Czerwono-Biało-Czerwonych” w programie Kanału Sportowego bardzo krytycznie odniósł się do obecnej sytuacji łódzkiego zespołu. Zwrócił uwagę, że kolejne zmiany w strukturach klubu oraz na ławce trenerskiej nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Jego zdaniem pojedyncze zwycięstwa czy korzystne wyniki nie powinny przesłaniać znacznie większych problemów.
Wichniarek podkreślił również, że trudno znaleźć pozytywne sygnały, które pozwalałyby wierzyć w szybką poprawę sytuacji. Szczególnie niepokoi go fakt, że Widzew nie potrafi regularnie zdobywać punktów, nawet podczas spotkań rozgrywanych na własnym stadionie, gdzie może liczyć na ogromne wsparcie kibiców.
– Ja jako widzewiak mam prawo być zaniepokojony tym, co się dzieje. To jest taka spirala złych wyników, nie możesz wygrać meczu, również przy Piłsudskiego, gdzie prawie zawsze jest komplet widzów. To jest taka ścieżka do piekła – stwierdził były reprezentant Polski.
Oczekiwania wobec Widzewa przed rozpoczęciem sezonu były zdecydowanie większe. Wśród kibiców pojawiały się nawet nadzieje na walkę o miejsce premiowane awansem do europejskich pucharów. Obecna dyspozycja zespołu sprawia jednak, że taki scenariusz wydaje się coraz mniej realny. Łodzianie zamiast walczyć o ambitne cele, regularnie zawodzą swoich sympatyków.
Kolejnym bolesnym rozdziałem okazało się sobotnie spotkanie z GKS-em Katowice. Drużyna prowadzona przez Mateusza Stolarskiego przegrała 2:3, a bohaterem gospodarzy został Bartosz Nowak, który popisał się hat-trickiem. Dla Widzewa był to następny nieudany występ, który jeszcze bardziej pogłębił frustrację wokół zespołu.
Po zakończeniu meczu szkoleniowiec łodzian nie ukrywał niezadowolenia z sytuacji kadrowej. Zwrócił uwagę, że zamknięte okno transferowe nie daje mu obecnie możliwości dokonania zmian w składzie poprzez sprowadzenie nowych zawodników.
– Nie wymienię obecnych zawodników na innych, ponieważ okno transferowe jest zamknięte. Muszę pracować z tymi piłkarzami, których mam – powiedział sfrustrowany trener.
Porażka z GKS-em oraz przedłużająca się seria bez zwycięstwa pokazują, jak poważne wyzwanie stoi obecnie przed Widzewem. Kibice oczekują zdecydowanej reakcji, a kolejne niepowodzenia sprawiają, że cierpliwość sympatyków klubu jest wystawiana na coraz większą próbę. Słowa Artura Wichniarka są kolejnym sygnałem, że sytuacja w Łodzi budzi poważne obawy nie tylko wśród fanów, ale również byłych zawodników klubu.
