Widzew Łódź nadal nie może przełamać swojej trudnej serii w Ekstraklasie. Zespół pozostaje bez zwycięstwa w pięciu kolejnych spotkaniach, a takie wyniki sprawiły, że czterokrotni mistrzowie Polski zajmują obecnie 12. miejsce w tabeli.
Przerwa reprezentacyjna była dla Widzewa okazją do pracy nad taktyką oraz wdrażania pomysłów nowego trenera Mateusza Stolarskiego. Łodzianie wykorzystali ten czas również na rozegranie meczu sparingowego z Górnikiem Łęczna.
Kibice Widzewa mogli liczyć na pewne zwycięstwo, jednak spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Po końcowym gwizdku Stolarski nie ukrywał, że jego zespół dał mu sporo materiału do analizy.
Dla szkoleniowca sam wynik nie był jednak największym problemem. Znacznie większe zastrzeżenia miał do mentalności swoich zawodników oraz sposobu, w jaki podeszli do pierwszej części spotkania.
Stolarski zdradził, że w szatni otwarcie powiedział piłkarzom, iż w pierwszej połowie pokazali poważny problem. Jego zdaniem nie chodziło przede wszystkim o kwestie piłkarskie, lecz o mentalność i odpowiednie nastawienie do meczu.
Trener Widzewa uważa również, że drużyna musi przestać mówić o sobie jako o bardzo dobrym zespole, jeśli nie potrafi potwierdzić tego na boisku. Jednocześnie zaznaczył, że Widzew ma potencjał, aby walczyć o najwyższe cele, ale najpierw musi ustabilizować swoją grę.
Szkoleniowiec zwrócił uwagę na różnicę pomiędzy obiema połowami spotkania. Jego zdaniem wahania mentalne wyraźnie wpływają na postawę zespołu i sprawiają, że Widzew nie prezentuje jeszcze poziomu, którego oczekuje się od tej drużyny.
Mecz z Górnikiem Łęczna był również okazją do oceny poszczególnych zawodników. Niektórzy piłkarze wykorzystali swoją szansę i poprawili swoją pozycję w walce o miejsce w podstawowym składzie. Inni natomiast będą musieli jeszcze mocniej pracować, aby przekonać do siebie trenera.
„Powiedziałem zawodnikom w szatni, że mają duży problem z tym, co pokazali w pierwszej połowie. I nie chodzi o aspekt piłkarski, ale mentalny. Musimy przestać mówić, jak dobrym jesteśmy zespołem, bo obecnie nim nie jesteśmy. Moglibyśmy być kandydatem do walki o ten tytuł, ale było widać w obu połowach, jak taka niestabilność mentalna może wpływać na naszą grę. Dlatego wielu zawodników zapunktowało dzisiaj na plus, a inni niestety mają słabszą pozycję wyjściową i będą musieli walczyć o jej poprawę” – powiedział Stolarski.
Remis z Górnikiem Łęczna dał więc Mateuszowi Stolarskiemu zarówno pozytywne, jak i negatywne wnioski. Przed powrotem do rywalizacji o ligowe punkty trener Widzewa ma czas, aby popracować nad taktyką, ale również nad mentalnością zespołu.
