W pewnym momencie Widzew Łódź był o krok od spadku z Ekstraklasy. To właśnie coś, co właściciel Robert Dobrzycki chce dziś od siebie odsunąć. Obecnie jego celem jest jeszcze większe zbliżenie się do klubu. „Moim celem nie jest tylko wydawanie pieniędzy na Widzew” – wyjaśnił w rozmowie z „Super Expressem”.
Topór nie został jednak użyty wobec Widzewa. Na zespół przeznaczono rekordowe środki finansowe, a drużyna była blisko awansu do pierwszej ligi. Przebieg wydarzeń, które mogłyby się wtedy potoczyć, trudno dziś przewidzieć.
Łódź nie musi już jednak martwić się najgorszym scenariuszem. Aleksandar Vuković, który został sprowadzony jako „strażak”, wypełnił swoje zadania. Teraz może spokojnie przygotowywać się do kolejnego sezonu. Oczekiwania jednak nie spadły, mimo że stery wciąż trzyma Piłsudski.
W ostatnich miesiącach Robert Dobrzycki zdobył cenne doświadczenie. Obecnie uspokaja atmosferę i zapewnia drużynę, że nie będzie żadnych rewolucji. Działacz wyraził chęć jeszcze większego zaangażowania się w funkcjonowanie klubu. Pojawiły się nawet nowe doniesienia, że wkrótce może objąć funkcję prezesa. W rozmowie z „Super Expressem” 50-latek potwierdził te informacje.
„Zawsze daję dużo swobody. Teraz mogę być trochę bliżej klubu. Zamierzam poświęcić mu więcej czasu, aby lepiej zrozumieć pewne mechanizmy. […] Jeśli będzie to konieczne, nadal będziemy inwestować. Dla jasności: moim celem nie jest wyłącznie wydawanie pieniędzy na Widzew. Będziemy też dążyć do tego, aby klub był długoterminowo stabilny finansowo i zwiększał przychody komercyjne. Oczywiście, dzięki środkom finansowym możemy pewne rzeczy realizować szybciej” – wyjaśnił.
