Informacje o możliwym definitywnym transferze Diona Gallapeniego do Wisły Płock pojawiły się tuż po gali Ekstraklasy. Wielu uznało wówczas, że przenosiny są już przesądzone. Najnowsze doniesienia wskazują jednak, że sytuacja może wyglądać inaczej.
Spekulacje rozpoczęły się po wypowiedzi dziennikarza Cezarego Szymanka podczas gali Ekstraklasy. Według jego informacji Wisła Płock miała skorzystać z klauzuli wykupu zawodnika z Widzewa Łódź za około 800 tysięcy euro, a następnie w przyszłości sprzedać go za znacznie wyższą kwotę.
Słowa te szybko wywołały przekonanie, że reprezentant Kosowa pozostanie na stałe w Wiśle Płock. Wielu kibiców uznało, że transfer jest już praktycznie sfinalizowany.
Odmienne zdanie przedstawił jednak dziennikarz Tomasz Włodarczyk. Jego zdaniem Gallapeni może ostatecznie wrócić do Widzewa Łódź, co ponownie otworzyło dyskusję na temat przyszłości pomocnika.
Możliwość powrotu zawodnika do Widzewa wywołała kolejne komentarze wśród kibiców. Wcześniejsze informacje o klauzuli wykupu wynoszącej 800 tysięcy euro spotkały się z krytyką części fanów, którzy uważają, że jest to zbyt niska kwota za piłkarza o tak dużym potencjale.
Gallapeni spędził rundę wiosenną na wypożyczeniu w Wiśle Płock, gdzie najczęściej występował na lewym skrzydle. W tym czasie rozegrał 10 spotkań ligowych, z czego dziewięć rozpoczął w podstawowym składzie.
Regularne występy sprawiły, że stał się ważnym ogniwem zespołu prowadzonego przez Mariusza Misiurę. Jego dobra postawa na boisku znacząco zwiększyła szanse na to, że Wisła Płock będzie chciała zatrzymać go na stałe.
Na ten moment przyszłość Gallapeniego pozostaje jednak niewyjaśniona. Rozbieżne informacje przekazywane przez dziennikarzy sprawiają, że kibice zarówno Widzewa Łódź, jak i Wisły Płock wciąż czekają na oficjalne potwierdzenie dotyczące dalszych losów zawodnika.
