Bartłomiej Pawłowski rozpoczął już nowy etap swojej kariery po odejściu z Widzewa Łódź, gdy klub zdecydował się nie przedłużać z nim kontraktu. Doświadczony skrzydłowy przeniósł się do Arki Gdynia, gdzie będzie chciał pomóc drużynie w walce o powrót do PKO BP Ekstraklasy. Mimo rozpoczęcia nowego wyzwania przyznał w niedawnym wywiadzie dla „Weszło”, że jego rozstanie z Widzewem nie wyglądało tak, jak sobie to kiedyś wyobrażał.
Umowa zawodnika wygasła z końcem czerwca, a po zakończeniu sezonu klub oficjalnie poinformował, że nie zaoferuje mu nowego kontraktu. Jednocześnie Widzew zapewnił, że były kapitan zostanie w odpowiednim czasie godnie pożegnany i uhonorowany za swój wkład w rozwój drużyny.
W obszernej rozmowie z Marcinem Długoszem Pawłowski szczerze opowiedział o swojej relacji z Widzewem oraz emocjach towarzyszących odejściu z łódzkiego klubu. Duża część wywiadu została poświęcona jego wieloletniej przygodzie z Widzewem i okolicznościom, które doprowadziły do zakończenia tego rozdziału.
Zapytany, czy opuszczał klub z ciężkim sercem, 33-latek odpowiedział twierdząco. Przyznał, że przez długi czas wyobrażał sobie zakończenie piłkarskiej kariery właśnie w barwach Widzewa. Podkreślił, że nadal czuje się mocny fizycznie i uważa, że wciąż może grać na wysokim poziomie, ale jednocześnie rozumie, że klub wszedł w nową fazę rozwoju, w której konkurencja o miejsce w składzie jest ogromna.
Pawłowski zauważył, że Widzew ma dziś możliwości, by sięgać po wielu zawodników zarówno z polskiej ligi, jak i z zagranicy. Jego zdaniem klub postawił na szybkie wzmacnianie drużyny nowymi piłkarzami z zewnątrz, zamiast cierpliwie czekać na powrót do pełni sił niektórych doświadczonych graczy.
W trakcie rozmowy odniósł się również do przykładów innych czołowych klubów w Polsce. Wspomniał, że Jagiellonia, Lech Poznań czy Raków Częstochowa potrafiły okazywać cierpliwość ważnym zawodnikom i ponownie stawiały na nich po problemach zdrowotnych lub słabszym okresie. Z jego słów można było wywnioskować, że liczył na podobne podejście także w Widzewie.
Były kapitan został następnie zapytany wprost o ocenę swojego pożegnania z klubem. Przyznał, że temat wciąż budzi w nim duże emocje i nadal nie potrafi mówić o nim całkowicie spokojnie. Dodał, że z pewnością nie tak wyobrażał sobie zakończenie swojej przygody z Widzewem.
Mimo rozczarowania niektórymi aspektami całej sytuacji, Pawłowski z ogromną wdzięcznością mówił o kibicach. Podkreślił, że reakcja fanów przerosła jego najśmielsze oczekiwania i stała się jednym z najbardziej poruszających momentów jego pożegnania.
Zawodnik zaznaczył, że okoliczności rozstania nie były idealne i dał do zrozumienia, że pewne sprawy można było załatwić znacznie lepiej. Jednocześnie podziękował kibicom za wsparcie, podkreślając, że stanęli na wysokości zadania i pokazali, jak silna więź łączyła go z Widzewem przez wszystkie lata spędzone w klubie.
Rozpoczynając nowy rozdział w Arce Gdynia, Bartłomiej Pawłowski opuszcza Widzew z mieszanką smutku, wdzięczności i dumy. Choć nadal przeżywa sposób, w jaki doszło do jego odejścia, wsparcie okazane przez kibiców pozostaje dla niego źródłem pocieszenia i motywacji przed kolejnymi wyzwaniami oraz walką o powrót Arki do PKO BP Ekstraklasy.
