Jan Urban podczas konferencji prasowej przed meczem reprezentacji Polski z Rumunią odniósł się do ustawienia defensywnego zespołu. Selekcjoner podkreślił, że jego zdaniem sama różnica między grą z dwoma a trzema środkowymi obrońcami nie jest najważniejszym elementem. W przypadku spotkania ze Szwecją decyzja o zastosowaniu trójki stoperów wynikała przede wszystkim z charakterystyki rywala i wcześniejszych problemów z Viktorem Gyökeresem.
„Nie wydaje mi się, żeby miało aż tak duże znaczenie, czy gramy z trzema, czy z dwoma środkowymi obrońcami. Przed meczem ze Szwecją wiedzieliśmy, że czeka nas spotkanie z bardzo mocnym przeciwnikiem. Pamiętaliśmy również o problemach, które mieliśmy w pierwszym meczu z Gyökeresem. Dlatego zdecydowaliśmy się na grę z trzema obrońcami” – wyjaśnił Urban.
Mimo zmiany ustawienia reprezentacja Polski nadal miała spore problemy z powstrzymaniem szwedzkiego napastnika. Viktor Gyökeres rozegrał bardzo dobre spotkanie i miał istotny udział w zwycięstwie Szwecji 3:1. Urban przyznał, że zastosowana taktyka nie pozwoliła całkowicie wyeliminować zagrożenia ze strony zawodnika Arsenalu.
Najwięcej dyskusji wzbudziła sytuacja przy golu Gyökeresa. Szwed znalazł się w polu karnym z dużą ilością wolnej przestrzeni, a Przemysław Wiśniewski przestał za nim podążać. Decyzja obrońcy została później szeroko komentowana, ponieważ właśnie w tym momencie napastnik otrzymał możliwość skutecznego zakończenia akcji.
Wiśniewski tłumaczył jednak, że nie była to przypadkowa utrata krycia. Jego zdaniem decyzja wynikała z zasad obrony strefowej, których nauczył się podczas gry we Włoszech. Początkowo obrońca pilnował Gyökeresa indywidualnie, ale kiedy zauważył ruch innego szwedzkiego zawodnika do środka, zdecydował się przekazać napastnika do odpowiedzialności innego gracza.
„Tak mnie uczono we Włoszech. Na początku kryłem go jeden na jeden. Kiedy jednak zobaczyłem, że zawodnik schodzi do środka, a Gyökeres jest za mną, odpuściłem go, ponieważ wahadłowy powinien być za mną i zabezpieczać dalszy słupek” – tłumaczył Wiśniewski.
Środkowy obrońca podkreślił, że zrobił to świadomie. Z jego perspektywy natychmiastowy powrót do Gyökeresa po zmianie kierunku krycia był trudny, szczególnie ze względu na jego pozycję na boisku. Wiśniewski zaznaczył, że właśnie w taki sposób był uczony funkcjonowania w defensywie strefowej.
„Świadomie go odpuściłem, ponieważ zobaczyłem, że zawodnik po prawej stronie schodzi do środka. Jako środkowemu obrońcy trudno jest mi od razu zmienić kierunek i wrócić. Tak zawsze uczono mnie obrony strefowej” – powiedział zawodnik Widzewa Łódź.
Wiśniewski zwrócił również uwagę na różnice w sposobie bronienia. Jak zaznaczył, we Włoszech obrona strefowa jest bardzo powszechna i opiera się na odpowiedzialności za konkretną przestrzeń. Każdy zawodnik ma określone zadanie i powinien przede wszystkim zabezpieczać swoją strefę, zamiast bez przerwy podążać za konkretnym przeciwnikiem.
„We Włoszech praktycznie wszyscy grają strefą. Przy obronie strefowej każdy odpowiada za swoją pozycję. Uważam, że byliśmy dobrze ustawieni, ale później coś się wydarzyło…” – dodał stoper Widzewa.
Do słów swojego zawodnika odniósł się również Jan Urban. Selekcjoner reprezentacji Polski dał do zrozumienia, że samo trzymanie się określonych zasad taktycznych nie zawsze wystarcza. W jego ocenie zawodnik musi potrafić odpowiednio reagować na sytuację, która pojawia się na boisku.
Cała sytuacja pokazała, jak istotna w defensywie jest nie tylko organizacja, ale również umiejętność szybkiego dostosowania się do zmieniających się wydarzeń. Nawet najlepiej przygotowane ustawienie może zostać zaburzone przez jeden ruch przeciwnika, dlatego komunikacja, koncentracja i właściwa reakcja pozostają kluczowymi elementami gry obronnej.
