Lech Poznań podjął zdecydowaną decyzję przed spotkaniem z Bayerem Leverkusen. Jak wynika z najnowszych informacji, Niels Frederiksen postanowił nie umieszczać Pablo Rodrígueza w podstawowym składzie na to spotkanie. Powód może zaskakiwać, ponieważ o losie piłkarza miała przesądzić zaledwie minuta spóźnienia.
Duński szkoleniowiec zdecydował się wyciągnąć konsekwencje wobec zawodnika, który nie pojawił się na odprawie o wyznaczonym czasie. Według przekazanych informacji Pablo Rodríguez spóźnił się na spotkanie zaledwie o 60 sekund. Mimo tak niewielkiego opóźnienia trener nie zamierzał przymykać oka na złamanie obowiązujących w drużynie zasad.
W efekcie piłkarz nie znalazł się w wyjściowej jedenastce Lecha Poznań na mecz z Bayerem Leverkusen. Ta sytuacja pokazuje, że w zespole prowadzonym przez Frederiksena punktualność i przestrzeganie ustalonych reguł mają duże znaczenie, niezależnie od tego, jak niewielkie jest przewinienie.
Decyzja trenera może wywołać dyskusję wśród kibiców. Z jednej strony chodziło zaledwie o minutę, z drugiej zaś szkoleniowcy często podkreślają, że dyscyplina w szatni jest równie istotna jak postawa zawodników na boisku. W tym przypadku Frederiksen postawił na konsekwencję, nawet jeśli oznaczało to rezygnację z wystawienia Rodrígueza od pierwszej minuty.
Kulisy tej sytuacji pokazują, że nawet drobne spóźnienie może mieć konkretne konsekwencje dla zawodnika. W Lechu Poznań zasady obowiązują wszystkich, a decyzja Frederiksena stanowi wyraźny sygnał, że odpowiednie podejście do obowiązków pozostaje ważnym elementem funkcjonowania drużyny.
