Spotkanie Śląska Wrocław z Widzewem Łódź dostarczyło kibicom ogromnych emocji. Mecz zakończył się remisem 3:3, choć przez długi czas wydawało się, że łodzianie zdołają utrzymać korzystny wynik mimo gry w osłabieniu.
Widzew już od siódmej minuty musiał radzić sobie w dziesiątkę. Przemysław Wiśniewski został ukarany czerwoną kartką po faulu na Papisie Malaly Dembele, co znacząco skomplikowało sytuację zespołu.
Mimo gry jednego zawodnika mniej Widzew nie zamierzał się wyłącznie bronić. Łodzianie potrafili wykorzystać swoje okazje i dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Najpierw prowadzili 2:0, a później zwiększyli przewagę do 3:1.
Wydawało się więc, że goście są bardzo blisko odniesienia niezwykle cennego zwycięstwa. Śląsk nie zamierzał jednak rezygnować i w końcówce spotkania ruszył do zdecydowanych ataków.
Ostatnie minuty należały do gospodarzy. Przemysław Banaszak zdobył bramkę, która dała Śląskowi kontakt z rywalem, a chwilę później Enissa Shabani doprowadził do wyrównania.
Ostatecznie Śląsk Wrocław zremisował z Widzewem Łódź 3:3 po niezwykle emocjonującym spotkaniu. Podział punktów z pewnością pozostawił niedosyt po obu stronach, szczególnie po tak dynamicznej końcówce.
To właśnie ostatnia akcja meczu wywołała jednak największe dyskusje. W polu karnym doszło do sytuacji, po której część obserwatorów domagała się podyktowania rzutu karnego dla Widzewa.
Decyzja arbitra nie spotkała się z powszechną akceptacją. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się komentarze kwestionujące rozstrzygnięcie sędziego, a wśród kibiców nie brakowało głosów, że Widzew powinien otrzymać „jedenastkę”.
„Jakim cudem to nie był rzut karny?” — pytali z niedowierzaniem kibice, odnosząc się do kontrowersyjnego zdarzenia z samej końcówki spotkania.
Remis 3:3 zamknął więc szalone widowisko, ale emocje związane z jego finałem z pewnością jeszcze długo nie opadną. Widzew, mimo gry w osłabieniu przez niemal całe spotkanie, był bardzo blisko zwycięstwa, a ostatecznie musiał zadowolić się jednym punktem.
